Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku, klikając AKCEPTUJĘ I PRZECHODZĘ DO SERWISU wyrazisz zgodę na to aby Rachunkowość Sp. z o.o. oraz Zaufani Partnerzy przetwarzali Twoje dane osobowe takie jak identyfikatory plików cookie, adresy IP, otwierane adresy url, dane geolokalizacyjne, informacje o urządzeniu z jakiego korzystasz. Informacje gromadzone będą w celu technicznego dostosowanie treści, badania zainteresowań tematami, dostosowania niektórych treści do lokalizacji z której jest odczytywana oraz wyświetlania reklam we własnym serwisie oraz w wykupionych przez nas przestrzeniach reklamowych w Internecie. Wyrażenie zgody jest dobrowolne.

Klikając w przycisk AKCEPTUJĘ I PRZECHODZĘ DO SERWISU wyrażasz zgodę na zapisanie i przechowywanie na Twoim urządzeniu plików cookie. W każdej chwili możesz skasować pliki cookie oraz ograniczyć możliwość zapisywania nowych za pomocą ustawień przeglądarki.

Wyrażając zgodę, pozwalasz nam na wyświetlanie spersonalizowanych treści m.in. indywidualne rabaty, informacje o wykupionych przez Ciebie usługach, pomiar reklam i treści.

AKCEPTUJĘ I PRZECHODZĘ DO SERWISU

Prawo pracy i ubezpieczeń społecznych w orzecznictwie SN

Magdalena Januszewska Radca prawny

Ubezpieczenie pracownika wysyłanego do kraju UE

Do ubezpieczenia w ZUS nie jest konieczne, aby pracownik tuż przed delegowaniem był ubezpieczony w Polsce. Wystarczy, że tu mieszka – wyrok SN z 29.10.2020 r. (III UK 200/19).

Spółka ubiegała się o poświadczenie, że zatrudniony przez nią pan X w okresie wykonywania pracy na terytorium Francji – od 20.02.2017 do 19.05.2017 r. – podlega polskiemu ustawodawstwu w zakresie ubezpieczeń społecznych. Jednak ostatnie ubezpieczenie X z tytułu zatrudnienia w spółce ustało w grudniu 2016 r., potem nie był ubezpieczony. Z tego powodu ZUS odmówił wydania zaświadczenia.

[1] Rozporządzenie z 16.09.2009 r. dotyczące wykonywania rozporządzenia (WE) nr 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (DzUrz UE L 284 z 30.10.2009 r.).

[2] Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) z 29.04.2004 r. w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (DzUrz UE L 166 z 30.04.2004 r.).

Spór powstał na kanwie art. 14 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 987/2009[1], który stanowi uszczegółowienie art. 12 ust. 1 rozporządzenia nr 883/2004[2].

Z uzasadnienia: Obowiązują dwie zasady związane z koordynacją ubezpieczeń społecznych:

  • podlegania jednemu ustawodawstwu,
  • podlegania ustawodawstwu miejsca wykonywania pracy (lex loci laboris).

Od tej ostatniej przewidziano wyjątek (art. 12 ust. 1 rozporządzenia 883/2004) stanowiący, że osoba wykonująca działalność jako pracownik najemny w państwie członkowskim w imieniu pracodawcy, który normalnie prowadzi tam swoją działalność, a która jest delegowana przez tego pracodawcę do innego państwa członkowskiego do wykonywania pracy w imieniu tego pracodawcy, nadal podlega ustawodawstwu pierwszego państwa członkowskiego, pod warunkiem że przewidywany czas takiej pracy nie przekracza 24 mies. i że osoba ta nie została wysłana, by zastąpić inną delegowaną osobę.

Zgodnie zaś z art. 14 ust. 1 rozporządzenia 987/2009 do celów stosowania art. 12 ust. 1 rozporządzenia 883/2004, „osoba, która wykonuje działalność jako pracownik najemny w państwie członkowskim w imieniu pracodawcy, który normalnie prowadzi tam swoją działalność, a która jest delegowana przez tego pracodawcę do innego państwa członkowskiego”, oznacza także osobę zatrudnioną w celu delegowania jej do innego państwa członkowskiego, pod warunkiem że osoba ta bezpośrednio przed rozpoczęciem zatrudnienia podlega już ustawodawstwu państwa członkowskiego, w którym siedzibę ma jej pracodawca.

W dotychczasowym orzecznictwie SN twierdzono, że „podleganie ustawodawstwu państwa członkowskiego” (państwa wysyłającego) w rozumieniu art. 14 ust. 1 rozporządzenia wykonawczego w zw. z art. 12 ust. 1 rozporządzenia 883/2004 oznacza posiadanie statusu osoby ubezpieczonej na podstawie ustawodawstwa tego państwa członkowskiego, czyli – w przypadku Polski – spełnianie kryteriów wymaganych do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub zdrowotnym. Innymi słowy pojęcie to utożsamiano z istnieniem tytułu do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub zdrowotnym.

Pogląd ten nie znalazł akceptacji w wyroku TSUE z 25.10.2018 r. (C-451/17, „Walltopia” AD). Trybunał podkreślił, że art. 14 ust. 1 rozporządzenia 987/2009 w zw. z art. 12 ust. 1 rozporządzenia 883/2004 należy interpretować w taki sposób, że pracownika zatrudnionego w celu oddelegowania do innego państwa członkowskiego trzeba uznać za osobę, która „bezpośrednio przed rozpoczęciem zatrudnienia podlega już ustawodawstwu państwa członkowskiego, w którym siedzibę ma jej pracodawca” w rozumieniu art. 14 ust. 1 rozporządzenia 987/2009, nawet jeśli pracownik ten nie miał statusu osoby ubezpieczonej na podstawie ustawodawstwa tego państwa członkowskiego bezpośrednio przed rozpoczęciem zatrudnienia, o ile w tym momencie pracownik miał miejsce zamieszkania we wspomnianym państwie członkowskim.

Trybunał przyjął zatem, że „podlegania ustawodawstwu państwa członkowskiego” nie należy wiązać ze spełnieniem warunków do objęcia jednym z tytułów funkcjonujących w danym (krajowym) systemie zabezpieczenia społecznego. Należy je wykładać na podstawie przepisów koordynacyjnych, z uwzględnieniem, że każda inna osoba, do której nie mają zastosowania przepisy art. 11 ust. 3 lit. a–d rozporządzenia 883/2004, podlega ustawodawstwu państwa członkowskiego, w którym ma miejsce zamieszkania, bez uszczerbku dla innych przepisów wspomnianego rozporządzenia, gwarantujących jej świadczenia na podstawie ustawodawstwa jednego lub kilku innych państw członkowskich (art. 11 ust. 3 lit. e rozporządzenia 883/2004).

W tych okolicznościach brak tytułu do ubezpieczenia w przepisach usus przed delegowaniem do pracy we Francji nie przeszkadza w uznaniu, że X był osobą, która „bezpośrednio przed rozpoczęciem zatrudnienia podlega już ustawodawstwu państwa członkowskiego, w którym siedzibę ma jej pracodawca”.

Skutki cofnięcia zaświadczenia A1 pracownikowi wysyłanemu za granicę

Cofnięcie poświadczenia o podleganiu polskim przepisom ubezpieczeniowym jest możliwe. Nie powinno jednak prowadzić do pozbawienia pracownika jakiegokolwiek ubezpieczenia – wyrok SN z 10.09.2020 r. (III UK 299/19).

Firma budowlana wysyłała swoich pracowników do pracy w Belgii, występując do ZUS o wydanie poświadczeń A1 na podstawie art. 12 ust. 1 rozporządzenia 883/2004. Kontrakty były realizowane w Belgii przez polskiego kierownika, który wydawał pracownikom polecenia na placu budowy. Umowy o pracę zawierano w Polsce, a umowy z klientami belgijskimi – w Polsce i Belgii. Od maja 2011 do września 2013 r. spółka realizowała kontrakty na 65 budowach w Belgii i na 17 w Polsce. Od grudnia 2012 do września 2013 r. firma nie realizowała żadnych kontraktów na terenie Polski. ZUS wydał zaświadczenia A1, więc firma ubezpieczała pracowników w Polsce.

Pismem z 7.08.2013 r. belgijska instytucja ubezpieczeniowa, po zweryfikowaniu formularzy A1, zwróciła się do ZUS o poinformowanie o zasięgu działalności spółki w świetle kryteriów wymienionych w decyzji nr A2 oraz w praktycznym przewodniku Komisji Administracyjnej ds. Koordynacji Systemów Zabezpieczenia Społecznego. W związku z tym ZUS przeprowadził kontrolę zakresu działalności prowadzonej przez spółkę w Polsce. Wynik kontroli ujawnił, że podała ona nieprawdziwe informacje co do wysokości obrotów osiąganych w Polsce i za granicą, liczby realizowanych kontraktów oraz liczby zatrudnionych. Nie spełniała warunków podmiotu delegującego. ZUS wydał decyzje, w których stwierdził, że pracownicy spółki nie podlegają polskiemu ustawodawstwu w latach 2011–2013, ponieważ nie prowadzi ona znaczącej części wykonywanej działalności na terytorium Polski. Spółka odwołała się od decyzji.

Z uzasadnienia: Poświadczenie ustawodawstwa (na formularzu A1) to ogólnoeuropejski dokument służący do potwierdzenia podlegania ubezpieczeniom społecznym na terenie innych krajów UE niż kraj, którego dana osoba jest obywatelem i gdzie ma stałe miejsce zamieszkania. Weryfikacja i ew. ponowne ustalenie właściwego ustawodawstwa są niezbędne, jeżeli pojawią się nowe okoliczności lub nastąpi zmiana w sytuacji osób ubiegających się o A1. Ustalenie właściwego ustawodawstwa i wystawienie dokumentów poświadczających jego stosowanie nie przesądzają o niemożności zgłoszenia w późniejszym terminie – w trybie art. 5 rozporządzenia 987/2009 – wątpliwości co do zasadności podjętych rozstrzygnięć. Zgłosiła je instytucja belgijska.

Cofnięcie zaświadczenia A1, wydanego w okolicznościach nieuprawniających do jego wystawienia, jest możliwe w każdym czasie, jeżeli się okaże, że nie zostały spełnione wynikające z rozporządzeń unijnych warunki do jego wydania, na co wskazują jednoznacznie wyroki TSUE. ZUS mógł więc zmienić swoje oceny sytuacji ubezpieczonych i wydać decyzje stwierdzające brak podlegania polskiemu systemowi ubezpieczeń, mimo wcześniejszego poświadczenia wydanego na formularzu A1. W art. 5 ust. 1 rozporządzenia 987/2009 wprost przewidziano, że dokumenty wydane przez instytucję państwa członkowskiego do celów stosowania rozporządzenia 883/2004 i rozporządzenia 987/2009, stanowiące poświadczenie sytuacji danej osoby, oraz dowody to potwierdzające, na podstawie których wydano te dokumenty, są akceptowane przez instytucje pozostałych państw członkowskich tak długo, jak długo nie zostaną wycofane lub uznane za nieważne przez państwo członkowskie, w którym je wydano.

SN zwrócił natomiast uwagę na istotny problem, który może się pojawić w przypadku cofnięcia zaświadczenia A1. O podleganiu ustawodawstwu danego państwa UE decyduje treść przepisów prawa unijnego, a podleganie to następuje z mocy prawa. Decyzje wydawane w tych sprawach przez właściwe instytucje mają jedynie charakter deklaratoryjny. Unijne przepisy wpływają na stosowanie krajowych przepisów warunkujących objęcie danej osoby ochroną ubezpieczeniową w państwie UE. W przypadku cofnięcia zaświadczenia A1 krajowe przepisy dotyczące terminów na złożenie wniosku o objęcie ubezpieczeniem czy terminy przedawnienia składek i kwalifikacji okresów ubezpieczenia jako składkowych i nieskładkowych nie mogą stanowić przeszkody dla objęcia danej osoby ustawodawstwem właściwym na podstawie przepisów o koordynacji.

Z perspektywy pracowników objętych zaświadczeniem A1 jego wycofanie – przy braku współpracy instytucji cofającej to zaświadczenie (tu ZUS) oraz instytucji właściwej w świetle prawidłowo zastosowanych przepisów rozporządzenia 883/2004 (belgijskiej instytucji) – skutkuje jednak powstaniem stanu niepewności co do istnienia tytułu ubezpieczenia, zakresu ochrony i instytucji właściwej do jej udzielenia. Niepewność ta godzi w efektywność unijnego prawa o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego, a przez to – swobodny przepływ pracowników.

W przypadku wycofania zaświadczenia A1 zachodzi bowiem poważne ryzyko, że:

1) określona osoba zostanie wyłączona z systemu zabezpieczenia społecznego państwa tej instytucji, która zaświadczenie wycofała (tu Polski),

2) do czasu objęcia systemem zabezpieczenia społecznego innego państwa UE (zazwyczaj miejsca wykonywania pracy – tu Belgii) osoba ta nie byłaby objęta ustawodawstwem żadnego państwa,

3) instytucja państwa wykonywania pracy mogłaby nie objąć tej osoby swoim systemem zabezpieczenia społecznego (np. z uwagi na niepodzielenie stanowiska instytucji wycofującej zaświadczenie A1, brak zgłoszenia pracownika do ubezpieczenia we „właściwym” państwie UE, upływ przewidzianych w prawie krajowym terminów na skuteczne objęcie ubezpieczeniami społecznymi),

4) pracownik musiałby albo wnosić o objęcie ubezpieczeniem w innym, właściwym państwie albo zaskarżyć odmowę objęcia ubezpieczeniem we właściwym państwie UE (w przypadku zakończenia okresu delegowania byłoby to praktycznie niemożliwe),

5) pracodawca takiego pracownika nie ma interesu faktycznego w ponoszeniu kosztów związanych z objęciem ubezpieczeniami społecznymi w państwie wykonywania pracy.

Brak współdziałania instytucji ubezpieczeniowych może spowodować lukę w okresie podlegania przez pracowników systemowi zabezpieczenia społecznego któregokolwiek z państw UE.

SN stwierdził, że ustalenie, iż do takiej współpracy nie doszło, może uzasadniać wystąpienie z pytaniem prejudycjalnym do TSUE, czy art. 5 ust. 4 w zw. z art. 2 ust. 2, art. 6 lub art. 16 rozporządzenia 987/2009 oraz w zw. z art. 11 ust. 1 rozporządzenia 883/2004 i art. 4 ust. 3 Traktatu o UE należy interpretować w taki sposób, że warunkiem wycofania zaświadczenia A1 wydanego pracownikowi delegowanemu na podstawie art. 12 ust. 1 rozporządzenia 883/2004 jest uzgodnienie z instytucją właściwą innego państwa członkowskiego, że dany pracownik zostanie objęty jego ustawodawstwem za cały okres, za który cofnięto zaświadczenie A1.

Jeśli pracownicy przestali podlegać ustawodawstwu polskiemu, a jednocześnie nie wiadomo, czy zostali objęci ustawodawstwem innego państwa, to materializuje się ryzyko niepodlegania przez nich żadnemu ustawodawstwu, co z kolei jest ewidentnie sprzeczne z zasadą podlegania jednemu ustawodawstwu właściwemu i efektywnością prawa unijnego.

Procedowanie nie może doprowadzić ani do objęcia osoby więcej niż jednym ustawodawstwem, ani do wyłączenia jej z podlegania jakiemukolwiek ustawodawstwu (podobnie SN w wyrokach z 10.09.2020 r., III UK 123/19 i III UK 300/19).

Źle napisane pismo do sądu nie zaprzepaści możliwości odwołania

Sąd nie powinien odrzucać niejasnego pisma ubezpieczonego, lecz wyjaśnić jego znaczenie – uchwała SN z 29.09.2020 r. (III UZP 2/20).

[3] Ustawa z 4.07.2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (DzU poz. 1469).

Obowiązująca od 7.11.2019 r. nowelizacja Kpc[3] wprowadziła wiele formalizmów, które mogą zaprzepaścić szanse na uzyskanie wyroku. Szczególnie, jeśli pisma do sądu wnosi osoba, która nie jest prawnikiem. Jednym z takich formalizmów zajął się SN, próbując naprawić zbyt daleko idące skutki tej nowelizacji.

Pani X (ubezpieczona) wniosła po wyroku sądu I instancji pismo. Sąd nie wiedział, czy miała to być apelacja, czy wniosek o uzasadnienie wyroku. Zgodnie z art. 369 § 1 Kpc apelację wnosi się do sądu, który wydał zaskarżony wyrok, w terminie 2-tygodniowym od doręczenia stronie skarżącej wyroku z uzasadnieniem. Warunkiem dopuszczalności apelacji jest uprzednie złożenie wniosku o uzasadnienie wyroku. Sąd uznał, że skoro prawidłowo pouczył stronę, to znaczy, że złożyła ona wyłącznie apelację, nie złożyła natomiast wniosku o uzasadnienie wyroku, co nakazywało odrzucenie apelacji jako niedopuszczalnej na podstawie art. 373 § 1 Kpc.

Sądy kolejnych instancji miały jednak wątpliwości, czy w takiej sytuacji nie dochodzi do nadmiernego formalizmu, który unicestwia prawo do sądu osób mniej biegłych w prawie. Stąd w sprawie wypowiedział się SN.

Z uzasadnienia: Przed nowelizacją obowiązywał art. 369 § 2 Kpc, zgodnie z którym strona miała prawo wnieść apelację w terminie 2-tygodniowym od doręczenia wyroku z uzasadnieniem, a jeśli nie zgłosiła wniosku o doręczenie wyroku z uzasadnieniem – w terminie tygodniowym od dnia ogłoszenia sentencji. Termin na wniesienie apelacji biegł od dnia, w którym upłynął termin do zgłoszenia takiego wniosku. W starym stanie prawnym pismo strony, z którego wynikało, że nie zgadza się ona z orzeczeniem sądu, mogło zostać potraktowane, w zależności od treści i okoliczności, jako apelacja albo wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku. Wprowadzona od 7.11.2019 r. zmiana polega na tym, że nie można złożyć apelacji bez uprzedniego wystąpienia z wnioskiem o doręczenie wyroku z uzasadnieniem (art. 328 § 1 Kpc).

Nie ma zatem wątpliwości, że gdy strona nie złoży skutecznie wniosku o sporządzenie uzasadnienia, a wniosła apelację, apelacja ta podlega odrzuceniu jako niedopuszczalna. W rezultacie złożenie do sądu pisma, z którego treści wynika, że „strona nie zgadza się z rozstrzygającym sprawę co do istoty orzeczeniem”, jeśli zostanie ono potraktowane jako apelacja, skutkuje jej odrzuceniem na podstawie art. 373 § 1 Kpc, chyba że pismo to zostanie zakwalifikowane jako wniosek „o doręczenie wyroku z uzasadnieniem” w rozumieniu art. 328 § 1 Kpc.

O charakterze pisma procesowego decyduje nie tylko jego literalne brzmienie, lecz także, a może przede wszystkim, rzeczywista wola strony.

Z art. 130 § 1 Kpc wynika, że mylne oznaczenie pisma procesowego lub inne oczywiste niedokładności nie stanowią przeszkody do nadania pismu biegu i rozpoznania go w trybie właściwym. Sens pisma i intencja autora nie zawsze są jasne do odczytania, zwłaszcza gdy pismo wnosi osoba niebędąca prawnikiem. Wątpliwości w zakresie intencji wnoszącego powinny być usunięte przez zażądanie wyjaśnień lub uzupełnień.

Sąd odwoławczy każdorazowo, kierując się treścią pisma procesowego i wolą strony, zobowiązany jest przyporządkować je jako apelację, wniosek o doręczenie wyroku z uzasadnieniem albo jako pismo, którego nie da się na podstawie dostępnych danych jednoznacznie zaszeregować do wymienionych kategorii.

SN zaznaczył, że uniemożliwienie wnoszenia tzw. apelacji wprost (czyli bez wcześniejszego żądania uzasadnienia) może budzić wątpliwości konstytucyjne. Trzeba to brać pod uwagę przy interpretacji przepisów, bo prawo do zaskarżenia orzeczenia wydanego w I instancji stanowi środek ochrony wolności i praw. Uprawnienie to nie może być zatem iluzoryczne lub nadmiernie ograniczane, np. przez sformalizowanie. Tymczasem od 7.11.2019 r. znacznie ograniczono możliwość wniesienia apelacji.

SN podjął uchwałę, że wniesienie przez stronę pisma procesowego, z którego treści wynika, że „strona nie zgadza się z rozstrzygającym sprawę co do istoty orzeczeniem”, gdy w świetle okoliczności sprawy nie ma pewności, czy stanowi ono apelację, czy też wniosek o doręczenie wyroku z uzasadnieniem, skutkuje powinnością sądu zwrócenia się do strony o wyjaśnienie, czy jej pismo należy traktować jako apelację, która jest niedopuszczalna i zgodnie z art. 373 § 1 Kpc będzie podlegać odrzuceniu, czy też stanowi w istocie wniosek o doręczenie wyroku z uzasadnieniem w rozumieniu art. 328 § 1 Kpc, po otrzymaniu którego zacznie biec termin z art. 369 § 1 lub 11 Kpc do wniesienia apelacji. Podstawą prawną wezwania jest art. 130 § 1 zdanie 1 Kpc, stosowany pod rygorem zwrotu pisma procesowego.

Nie można karać za pracę na urlopie macierzyńskim

Nawet jeśli matka dorabia w pierwszych 14 tyg. urlopu macierzyńskiego, to nie znaczy, że z niego rezygnuje i w związku z tym nie przysługuje jej zasiłek przez rok po porodzie – wyrok SN z 21.10.2020 r. (I UK 120/19).

Pani X była zatrudniona w przedsiębiorstwie ojca od listopada 2009 r. ZUS kwestionował jej zatrudnienie, w związku z czym trwały postępowania sądowe odnośnie do podlegania ubezpieczeniom. Będąc w ciąży, od kwietnia 2015 r. poszła na zwolnienie lekarskie. W lipcu 2015 r. urodziła syna. Nie pracowała. W październiku 2015 r. w aneksie do umowy o pracę wymiar jej czasu pracy został obniżony do 1/4 etatu, a wynagrodzenie proporcjonalnie zmniejszono do 700 zł. X nie składała oświadczenia o rezygnacji z urlopu macierzyńskiego. W związku z powrotem do pracy jej mąż nie przejął opieki nad dzieckiem i kontynuował własne zatrudnienie.

Po tym, jak sądy uznały, że X jednak podlegała ubezpieczeniom, ZUS decyzją z 14.12.2017 r. przyznał jej świadczenia, ale tylko zasiłek chorobowy – za okres od 7.04.2015 do 16.07.2015 r., i zasiłek macierzyński – od 17.07.2015 do 16.10.2015 r. Odmówił jej prawa do zasiłku macierzyńskiego za dalszy okres urlopu macierzyńskiego, dodatkowego urlopu macierzyńskiego i urlopu rodzicielskiego (od 17.10.2015 do 14.07.2017 r.).

ZUS stwierdził, że ubezpieczona zrezygnowała z urlopu macierzyńskiego, bo wróciła do pracy i wykonywała ją w wymiarze 1/4 czasu pracy, co nie było dopuszczalne przed upływem 14 tyg. urlopu macierzyńskiego. X twierdziła, że ZUS nie miał podstawy prawnej, aby pozbawić ją prawa do zasiłku macierzyńskiego wyłącznie dlatego, że w trakcie urlopu macierzyńskiego podjęła zatrudnienie (maksymalnie 10 godz./tyg.). Szczególnie że musiała pracować ze względu na trudną sytuację materialną w związku z długotrwałym postępowaniem sądowym w sprawie o ustalenie podlegania obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym. ZUS twierdził jednak, że zrezygnowała z urlopu macierzyńskiego. Sądy powszechne stanęły po stronie ZUS. Ale nie SN.

Z uzasadnienia: X mogła pracować podczas podstawowej części urlopu macierzyńskiego, choćby dlatego, że było to potrzebne dla utrzymania rodziny, w sytuacji gdy ZUS niezasadnie (jak się okazało) uznał, że w ogóle nie podlegała ubezpieczeniom z tytułu zatrudnienia.

W art. 180 Kp ustawodawca nie przyjął, że ubezpieczona po urodzeniu dziecka jest niezdolna do pracy. Nie jest to zatem taka sytuacja, jak niezdolność do pracy łączona z prawem do zasiłku chorobowego, który wyklucza pracę zarobkową pod sankcją jego utraty (art. 17 ustawy zasiłkowej). Przepisy nie przewidują odliczenia z urlopu macierzyńskiego okresu niesprawowania przez matkę opieki nad dzieckiem z powodu własnej choroby ani przedłużenia urlopu z tego powodu. Nawet w szczególnym przypadku, gdy matka rezygnuje z wychowania dziecka, urlop macierzyński po porodzie jest obligatoryjny przez określony czas (8 tyg. – art. 182 Kp). Jest to zatem okres urlopu macierzyńskiego, a nie okres niezdolności do pracy.

Podjęcie pracy w okresie podstawowego urlopu macierzyńskiego nie znosi ani prawa do tego urlopu, ani prawa do odpowiadającego mu zasiłku. Wyłączenie go musiałoby być wyraźne, w ustawie, i mogłoby być wątpliwe konstytucyjnie, ze względu na inne prawa kobiet, gdy jednocześnie dziecko ma zapewnioną wymaganą i należytą opiekę.

Art. 29 ust. 7 ustawy zasiłkowej nie dotyczy bezpośrednio prawa do podjęcia pracy w okresie urlopu macierzyńskiego lub rodzicielskiego, bowiem określa tylko pomniejszenie zasiłku macierzyńskiego proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy, w którym pracownik łączył wymienione w nim urlopy z wykonywaniem pracy u pracodawcy udzielającego takiego urlopu. Nie wynika z niego jednak zakaz pracy w okresie podstawowego urlopu macierzyńskiego.

Zgodnie z art. 180 ust. 5 Kp pracownica po wykorzystaniu po porodzie co najmniej 14 tyg. urlopu macierzyńskiego ma prawo zrezygnować z pozostałej części tego urlopu; niewykorzystanej części urlopu udziela się pracownikowi – ojcu wychowującemu dziecko, na jego wniosek. Również z tej regulacji nie wynika zakaz podjęcia pracy przez matkę w 13. tygodniu urlopu macierzyńskiego. Przepis ten nie odnosi się do sytuacji, w której matka podejmuje pracę zarobkową przed upływem 14 tyg. urlopu macierzyńskiego. Urlop macierzyński jest obowiązkowym urlopem ustawowym i tylko ściśle określona sytuacja powoduje jego skrócenie. Art. 180 § 5 Kp oznacza tylko tyle, że w określonym czasie pracownica może zrezygnować z pozostałej części urlopu.

Podjęcie przez nią takiej pracy w czasie podstawowego urlopu macierzyńskiego, a tym bardziej w okresie kolejnych urlopów nie jest równoznaczne z rezygnacją z pozostałej części urlopu macierzyńskiego. Rezygnacja to zdarzenie prawne, wynikające z woli i działania matki, ściśle określone i uwarunkowane. Spełnia się tylko przy zaistnieniu przesłanek opisanych w przepisie. Znaczenie ma przede wszystkim wola samej ubezpieczonej o rezygnacji.

Innymi słowy w okresie podstawowego urlopu macierzyńskiego ubezpieczona, podejmując pracę, nie rezygnuje z prawa do urlopu i zasiłku macierzyńskiego. Może wystąpić zbieg tytułów ubezpieczenia, czyli z tytułu pracy i z tytułu zasiłku macierzyńskiego. Wówczas zgodnie z art. 9 ust. 1d usus osoba ubezpieczona podlega obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym z obu tytułów.

Rekompensata z ustawy o emeryturach pomostowych

Na rekompensatę z ustawy o emeryturach pomostowych nie mogą liczyć osoby, które chorowały bądź korzystały z urlopów macierzyńskich, przez co mają mniej niż 15 lat okresów „aktywnej” pracy w szczególnych warunkach lub charakterze – uchwała SN z 29.10.2020 r. (III UZP 3/20).

ZUS odmówił pani X rekompensaty, gdyż po odliczeniu urlopów wychowawczych oraz okresów przebywania na zwolnieniach lekarskich (przebywała na nich po 14.11.1991 r.) jej staż pracy w szczególnych warunkach wyniósł 14 lat, 11 mies. i 21 dni, zamiast wymaganych 15 lat. W 2017 r. ukończyła 60 lat, nabywając prawo do emerytury. Sporny pozostawał okres zatrudnienia (1979–2000).

[4] Ustawa z 19.12.2008 r. (tekst jedn. DzU z 2018 r. poz. 1924).

SN podjął uchwałę, że przy ustalaniu okresu pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, warunkującego prawo do rekompensaty na podstawie art. 21 ustawy o emeryturach pomostowych[4], nie uwzględnia się okresów niewykonywania pracy, za które pracownik otrzymał po 14.11.1991 r. wynagrodzenie bądź świadczenia z ubezpieczeń społecznych w razie choroby i macierzyństwa (art. 32 ust. 1a ustawy emerytalnej).

Z uzasadnienia: Rekompensata, o której mowa w art. 21 ust. 1 ustawy o emeryturach pomostowych, jest odszkodowaniem za utratę możliwości nabycia prawa do wcześniejszej emerytury z tytułu pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze dla osób, które nie nabędą prawa do emerytury pomostowej. Okres pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, w rozumieniu ustawy emerytalnej, powinien wynosić co najmniej 15 lat. Rekompensata nie przysługuje osobie, która nabyła prawo do emerytury na podstawie przepisów ustawy emerytalnej.

W sprawie kluczowe było przesądzenie, czy warunek posiadania „okresu pracy w szczególnych warunkach w rozumieniu przepisów ustawy emerytalnej, wynoszącego co najmniej 15 lat” obejmuje również przypadające po 14.11.1991 do 31.12.1998 r. okresy niewykonywania pracy w rozumieniu art. 32 ust. 1a ustawy emerytalnej (obowiązującego od 1.07.2004 r.). SN uznał, że rekompensata warunkowana jest kwalifikowanym okresem pracy (w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze), jednak rozumianym według przepisów ustawy emerytalnej.

Art. 21 ust. 1 ustawy o emeryturach pomostowych został wprowadzony do porządku prawnego od 1.01.2009 r. Warunek posiadania „okresu pracy” z art. 21 ust. 1 ustawy powinien być więc oceniany w rozumieniu przepisów ustawy emerytalnej według stanu prawnego na ten dzień (1.01.2009 r.), czyli z pominięciem okresów niewykonywania pracy, o których mowa w art. 32 ust. 1a ustawy emerytalnej. Skoro uprawnienie do rekompensaty zostało wprowadzone od 1.01.2009 r., to okres pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze w rozumieniu ustawy emerytalnej weryfikowany jest według obowiązujących wtedy reguł, a nie stosownie do stanu prawnego obowiązującego na 1.01.1999 r. (czyli w dniu wejścia w życie ustawy emerytalnej).

Z założenia, że rekompensata stanowi odszkodowanie za utratę możliwości nabycia prawa do wcześniejszej emerytury z tytułu pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze dla osób, które nie nabędą prawa do emerytury pomostowej, nie wynika, że prawo do rekompensaty ma przysługiwać każdemu, kto miałby prawo do wcześniejszej emerytury. Ustawodawca promuje prawo do rekompensaty tylko dla tych uprawnionych do emerytury, którzy efektywnie przepracowali 15 lat w szczególnych warunkach, nie zgadza się natomiast na odszkodowanie dla osób, których okres kwalifikowany składa się z okresów niezdolności do pracy. Zachowana zostaje wówczas symetria w odniesieniu do emerytury pomostowej i rekompensaty.

Przy ustalaniu prawa do rekompensaty na podstawie art. 21 ustawy o emeryturach pomostowych należy z okresu zatrudnienia w warunkach szczególnych lub o szczególnym charakterze wyłączyć okresy niewykonywania pracy, za które ubezpieczony w razie choroby otrzymał wynagrodzenie bądź zasiłki z ubezpieczeń społecznych.