Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku, klikając AKCEPTUJĘ I PRZECHODZĘ DO SERWISU wyrazisz zgodę na to aby Rachunkowość Sp. z o.o. oraz Zaufani Partnerzy przetwarzali Twoje dane osobowe takie jak identyfikatory plików cookie, adresy IP, otwierane adresy url, dane geolokalizacyjne, informacje o urządzeniu z jakiego korzystasz. Informacje gromadzone będą w celu technicznego dostosowanie treści, badania zainteresowań tematami, dostosowania niektórych treści do lokalizacji z której jest odczytywana oraz wyświetlania reklam we własnym serwisie oraz w wykupionych przez nas przestrzeniach reklamowych w Internecie. Wyrażenie zgody jest dobrowolne.

Klikając w przycisk AKCEPTUJĘ I PRZECHODZĘ DO SERWISU wyrażasz zgodę na zapisanie i przechowywanie na Twoim urządzeniu plików cookie. W każdej chwili możesz skasować pliki cookie oraz ograniczyć możliwość zapisywania nowych za pomocą ustawień przeglądarki.

Wyrażając zgodę, pozwalasz nam na wyświetlanie spersonalizowanych treści m.in. indywidualne rabaty, informacje o wykupionych przez Ciebie usługach, pomiar reklam i treści.

AKCEPTUJĘ I PRZECHODZĘ DO SERWISU

Księgowość w Polsce jako zawód kobiecy – co z tego wynika

Przemysław Kabalski Dr hab., prof. UŁ, Wydział Zarządzania

Artykuł przedstawia wyniki przeprowadzonych przez autora badań nad feminizacją zawodu księgowego w Polsce oraz płynące z nich wnioski.

Sfeminizowanie księgowości (rachunkowości finansowej) zauważam od początku swojej pracy jako wykładowcy i konsultanta rachunkowości, czyli od ponad 20 lat. Oczywiście nie ja jeden widzę to zjawisko. Dość długo nie zastanawiałem się, dlaczego tak jest i jakie są tego skutki. Być może podświadomie uznałem to zjawisko za naturalne – tak jak to, że tramwajami i autobusami do niedawna zawsze kierowali mężczyźni. Z czasem postanowiłem jednak zgłębić powyższy problem.

[1] Wydawnictwo IUS Publicum, Warszawa 2021. Patronat nad książką objęło m.in. Stowarzyszenie Księgowych w Polsce.

[2] Zwrotu „zawód księgowy” używam analogicznie do określeń: zawód lekarski, zawód nauczycielski.

[3] Polega na awansowaniu mężczyzn zamiast kobiet – co najmniej równie kompetentnych – w sfeminizowanych zawodach na podstawie przeświadczenia, że w zdominowanej przez kobiety grupie mężczyzna nie powinien być podwładnym (nie przystoi, żeby tak było).

Ten artykuł przedstawia najważniejsze wyniki i wnioski z wielowątkowych badań przeprowadzonych przeze mnie w ramach pracy naukowej. Ich owocem jest książka „Księgowość w Polsce jako zawód kobiecy. Skala, przyczyny, okoliczności, skutki”[1].

Badania dotyczyły sfeminizowania zawodu księgowego[2], a ich celem było uzyskanie odpowiedzi na pytania:

  • Jaka jest skala sfeminizowania księgowości w Polsce?
  • Jakie są tego przyczyny?
  • Czy istnieje stereotyp, że księgowość jest dla kobiet, a nie dla mężczyzn? W szczególności, czy występuje on wśród młodzieży? Jak licznie? Częściej wśród dziewcząt czy wśród chłopców? Jakie są odmiany tego stereotypu? Dlaczego licealiści uważają, że księgowość jest dla kobiet?
  • Jakie są skutki sfeminizowania księgowości?
  • Czy wśród licealistów panuje stereotyp, że kobiety mniej niż mężczyźni nadają się do zarządzania finansami firm? Jak licznie? Częściej wśród dziewcząt czy wśród chłopców? Jeżeli licealiści uważają, że zarządzanie finansami firmy jest zawodem dla mężczyzn, jak to uzasadniają?
  • Czy w zawodzie księgowym istnieją bariery awansu kobiet (w tym zjawisko „szklanych ruchomych schodów”[3]) oraz jakie są rodzaje, przejawy i przyczyny tych barier?
  • Czy płeć jest istotna przy ocenie osób ubiegających się o stanowisko dyrektora finansowego?

Zanim przejdę do przedstawienia odpowiedzi na te pytania dotyczące zawodu księgowego w Polsce, krótko o tym, jak było dawniej i jak jest w innych krajach.

Czy w zawodzie księgowym w Polsce zawsze dominowały kobiety

Nie sięgałem bardzo daleko w przeszłość, czyli aż do początków księgowości na ziemiach polskich. Analizę zacząłem od zakończenia II wojny światowej (1945 r.). Ten okres wydaje mi się kluczowy, bo wtedy, gdy Polska stała się wasalem ZSRR, nastąpiły bardzo szybkie i duże zmiany społeczne oraz gospodarcze, będące konsekwencją wojny („żelazna kurtyna”) oraz polityki władz PRL nastawionej na gruntowne przeobrażenie społeczeństwa polskiego. Jedną z najważniejszych zmian było masowe zatrudnianie kobiet w przemyśle i usługach. Najczęściej znajdowały one pracę w sektorze usług (tzw. trzecim sektorze) – w biurach, urzędach, sklepach. Była ona z jednej strony – pod względem prestiżu i wysiłku – bardziej atrakcyjna niż praca w fabryce, a z drugiej nie wymagała wysokich kwalifikacji. Zawody te szybko stały się bardzo sfeminizowane.

[4] J. Doraczyński, T. Troszczyński, J. Wróblewski, Księgowi w Polsce, PWE, Warszawa 1965.

Dysponujemy dość ogólnymi statystykami państwowymi dotyczącymi działów gospodarki i gałęzi przemysłu z tego okresu. Niewiele jest danych o zatrudnieniu na poszczególnych stanowiskach. Dotyczy to także księgowych. W zasadzie można się opierać jedynie na obszernych badaniach tego zawodu przeprowadzonych w latach 1962 i 1963 przez Jerzego Doraczyńskiego, Tadeusza Troszczyńskiego i Jerzego Wróblewskiego[4] na zlecenie Rady Naukowej Stowarzyszenia Księgowych w Polsce (SKwP) oraz Departamentu Księgowości Ministerstwa Finansów. W badanym okresie na 203 254 pracowników służb finansowo-księgowych w przedsiębiorstwach i jednostkach spółdzielczych było 142 479 kobiet, czyli ok. 70%. Autorzy badania przypuszczali, że odsetek kobiet w tych służbach był znacznie wyższy niż w pozostałych działach administracji przedsiębiorstw, ponieważ kobiety stanowiły jedynie 30,7% wszystkich pracowników umysłowych w przemyśle państwowym.

Zdaniem Zdzisława Fedaka stan, który stwierdzili J. Doraczyński, T. Troszczyński i J. Wróblewski, wynikał z przemian społeczno-gospodarczych w Polsce powojennej. Po 1945 r. wzrosło zapotrzebowanie na księgowych wobec konieczności samokontroli i kontroli gospodarczej upaństwowionych zakładów pracy (wiele z nich powstało z połączenia wcześniejszych małych jednostek, którym służba finansowo-księgowa nie była potrzebna). Popyt na pracę w księgowości spotkał się z podażą ze strony kobiet. Z jednej strony kobiety wciąż się emancypowały, czego przejawami były chęć i ambicja podjęcia pracy. Z drugiej wiele z nich musiało pracować ze względu na niskie płace i niemożność utrzymania rodziny z jednej pensji.

Księgowość była dla kobiet bardzo atrakcyjnym zawodem z kilku względów. Przede wszystkim – poza najwyższymi stanowiskami – nie wymagała studiów wyższych; wystarczała matura, a przynajmniej ukończenie gimnazjum. Szerokie kwalifikacje nie były potrzebne, wystarczała wycinkowa wiedza (ze względu na podział pracy na sferę płac, materiałów, środków trwałych itd.). Jednocześnie praca ta nie wymagała na ogół, z wyjątkiem pierwszej dekady miesiąca, pracy po godzinach, więc kobieta miała czas, aby zajmować się domem. Pensje księgowych były w tamtym czasie niskie. Zniechęcało to do pracy w księgowości mężczyzn, którzy aspirowali do zawodów bardziej atrakcyjnych pod względem finansowym (i nie tylko). Mężczyźni pracujący w służbach finansowo-księgowych piastowali zwykle wyższe stanowiska, np. głównych księgowych.

Dominacja kobiet w zawodzie księgowym w Polsce nie jest więc efektem przemian ostatnich lat. Inaczej niż w większości krajów świata.

Jak jest na świecie

Z przeglądu różnych danych i opracowań wynika, że sytuacja w Polsce jest wyjątkowa. Nie jedyna w swoim rodzaju, ale wyjątkowa. W zdecydowanej większości krajów (niemal na wszystkich kontynentach) w rachunkowości finansowej przewagę liczebną mieli i wciąż mają mężczyźni. Do tego stopnia, że w wielu krajach mówiło się, że „rachunkowość jest facetem”. Zagraniczne opracowania dotyczące sytuacji bardzo różnych państw (Japonia, Ghana, Brazylia, Grecja, kraje anglojęzyczne) pokazywały, w jaki sposób stopniowo kobiety wcześniej czy później zaczynały być dopuszczane do zawodu księgowego. Można powiedzieć, że średnio w skali całego świata od niedawna sytuacja powoli zmierza do równowagi (mniej więcej tyle samo kobiet, co mężczyzn). Wciąż jednak w niektórych krajach to kobiety, a nie mężczyźni, są rodzynkami wśród księgowych.

Sytuację podobną do tej w Polsce w zasadzie obserwuje się jedynie w krajach byłego bloku wschodniego, np. w Rosji, Chorwacji, Rumunii, Czechach. Jednak szczątkowe dane, które zebrałem z tych krajów, wskazują, że nie przewyższają nas one pod względem liczby kobiet wśród księgowych. Struktura płciowa w zawodzie księgowym w naszym kraju jest więc rzeczywiście wyjątkowa.

Dominacja kobiet w zawodzie księgowym w Polsce dzisiaj

Niebudzącym wątpliwości dowodem sfeminizowania tego czy innego zawodu byłyby oficjalne statystyki państwowe. Na ich podstawie możemy zyskać pewność, że kobiety w Polsce żyją przeciętnie dłużej od mężczyzn. Dlatego oczywistym kierunkiem poszukiwań dowodów na sfeminizowanie księgowości w Polsce są informacje z GUS, który cyklicznie publikuje opracowania poświęcone zróżnicowaniu rynku pracy ze względu na płeć.

[5] „Kobiety i mężczyźni na rynku pracy”, GUS, Warszawa 2018.

Ostatni taki raport pt. „Kobiety i mężczyźni na rynku pracy” pochodzi z 2018 r.[5] We wprowadzeniu do niego czytamy, że kobiety i mężczyźni często pracują w innych zawodach i branżach, mają też różne przeciętne wynagrodzenia i czas pracy, i że wynika to m.in. z uwarunkowań historycznych. Obecnie w Polsce mężczyźni wciąż są bardziej aktywni zawodowo. W ostatnim kwartale 2017 r. 62,2% mężczyzn powyżej 15. roku życia było aktywnych zawodowo. Wskaźnik u kobiet był aż o 17 punktów procentowych niższy. W raporcie stwierdzono, że różnica w aktywności zawodowej kobiet i mężczyzn nie zmieniła się znacząco w ostatnich 7 latach. Mężczyzn aktywnych zawodowo jest więcej także wśród osób z wyższym wykształceniem, choć różnica ta jest najniższa i niewielka (kilka punktów procentowych).

Udział kobiet w wieku powyżej 15 lat wśród pracujących GUS przedstawia według wybranych rodzajów działalności (miejsca pracy). Najmniej kobiet pracuje w budownictwie i górnictwie (nie więcej niż 10%). Mocno zmaskulinizowane są „transport i gospodarka magazynowa”, „dostawa wody, gospodarowanie ściekami i odpadami, rekultywacja” oraz „wytwarzanie i zapatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i wodę” (ok. 80% mężczyzn). Największy jest odsetek kobiet w „opiece zdrowotnej i pomocy społecznej” (82%) oraz „edukacji” (80%). Silnie sfeminizowane (powyżej 60%) są „zakwaterowanie i gastronomia”, „pozostała działalność usługowa” oraz „działalność finansowa i ubezpieczenia”. Sytuacja nie zmieniła się znacząco w ciągu 8–10 lat. Strukturę płciową zatrudnienia według rodzajów działalności miejsca pracy w Polsce można zatem określić jako niemal utrwaloną. Jak przedstawia się struktura w zawodzie księgowym?

W przytoczonych raportach GUS nie znalazłem informacji na ten temat. GUS analizuje branże, a nie zawody. Np. kategoria „edukacja” obejmuje zarówno nauczycielki, jak i sprzątaczki oraz księgowe ze szkół. Księgowe i księgowi znajdują się zatem w każdej kategorii. Wcale nie musi być ich najwięcej w kategorii „działalność finansowa i ubezpieczeniowa” (swoją drogą 2/3 zatrudnionych w tej branży to kobiety). Więcej księgowych może być raczej w „pozostałej działalności usługowej” (np. w biurach rachunkowych). Dane GUS nie pozwalają zatem ocenić, czy i w jakim stopniu zawód księgowy jest sfeminizowany.

Wobec braku ogólnopolskich statystyk, w celu ustalenia stopnia sfeminizowania księgowości w Polsce musiałem sięgnąć do danych cząstkowych. Źródłami danych były: oddziały SKwP, ACCA Polska, lista posiadaczy certyfikatu księgowego Ministerstwa Finansów, grupy zrzeszające księgowe i księgowych na portalach społecznościowych, dane z portali rekrutacyjnych itp. W przypadku niektórych grup brak było danych o łącznej liczbie kobiet i mężczyzn. Zgodnie z regułami statystyki pobierałem wtedy próbki i wnioskowałem na ich podstawie. Wyniki analizy źródeł przedstawia tabela 1.

Tabela 1. Liczba i udział kobiet w różnych grupach związanych z zawodem księgowym

Grupa Data pomiaru Liczebność grupy Próba Liczebność próby Odsetek kobiet
Członkowie SKwP I kwartał 2020 ok. 24 000 dane z 12 oddziałów 13 387 86
Posiadacze certyfikatu księgowego Ministerstwa Finansów 2020
(grupa zamknięta)
69 276 losowa reprezentatywna 385 88
„Grupa dla księgowych” na FB[*] 23.06.2020 30 842 pierwsze osoby na liście członków (począwszy od tych, którzy dołączyli najpóźniej) 304 91
„Księgowość moja pasja” na FB 30 107 301 83
„Księgowi przyszłości” na FB 25.06.2020 18 242 309 83
ACCA[**] Polska – studenci 2019 4 418 cała grupa cała grupa 59
ACCA Polska – członkowie 2 076 50,4

[*] FB – Facebook.

[**] ACCA – Association of Chartered Certified Accountants.

Wynika z niej, że odsetek kobiet w różnych grupach związanych z zawodem księgowym jest bardzo zróżnicowany. Ich sumowanie nie jest celowe z tego względu, że wiele osób może jednocześnie należeć do kilku grup (i z pewnością tak jest). Jeżeli miałbym jednoznacznie ocenić skalę feminizacji zawodu księgowego, to bez wahania zrobiłbym to na podstawie struktury płciowej pierwszych pięciu grup. Pomijam w tej ocenie dane z ACCA – nie dlatego, że najmniej pasują do mojej tezy (że zawód księgowy jest w Polsce mocno sfeminizowany), ale dlatego, że studentów i członków ACCA jest bardzo mało w porównaniu z pozostałymi grupami. Poza tym zdobycie kwalifikacji ACCA wymaga poświęcenia wielu godzin na uczestnictwo w kursie oraz na samodzielną naukę.

Dla części kobiet pogodzenie tego z ciążą, wychowywaniem dzieci i obowiązkami domowymi w kraju, któremu pod tym względem wciąż daleko do równouprawnienia, jest bardzo trudne. Małe sfeminizowanie grupy członków ACCA tłumaczyłbym raczej barierami w rozwoju zawodowym kobiet. Pomijając zatem ACCA, w grupach przedstawionych w tabeli 1 odsetek kobiet wynosi od 83 do 91%.

Gdyby trzeba było określić skalę feminizacji jedną okrągłą liczbą i zrobić to ostrożnie (czyli raczej nie doszacować niż przeszacować), byłoby to 80%. Skala sfeminizowania księgowości w świadomości społecznej, w tym wśród samych księgowych, jest jeszcze większa, niż wskazują przedstawione dane. Oto kilka głosów z dyskusji księgowych nt. dominacji kobiet w tym zawodzie, przeprowadzonej na jednym z forów internetowych:

Mężczyzna X: Nie jestem właścicielem biura rachunkowego, ale drażnią mnie wpisy na tym forum, zaczynające się od „Dziewczyny...”. Tak, w Polsce to zawód sfeminizowany i rzeczywiście zastanawia mnie dlaczego.

Mężczyzna Y: Prowadzę biuro rachunkowe, fakt – zatrudniam same księgowe...

Mężczyzna Z: …od prawie 2 mies. szukam pracy w branży we Wrocławiu i raczej odbijam się od ściany – co dziwne jednak, natknąłem się na kilka ogłoszeń jasno wskazujących, że poszukiwana jest studentka, a nie student. Nie będę się przejmował. I oczywiście będę dalej próbował, niemniej jednak chapeau bas za problematykę.

Kobieta X: Od 20 lat jestem główną księgową. Rekrutowałam wielu pracowników i zwykle aplikują kobiety (99,9%). Pracowałam w sumie przez te lata z trzema księgowymi facetami. Nie mieli serca do tej pracy, nudziła ich, dla każdego z nich był to tylko przystanek na drodze do zostania dyrektorem finansowym. Nie chcieli być nawet głównymi księgowymi.

W ostatniej wypowiedzi znalazła się także sugestia powodu zdecydowanej dominacji kobiet wśród księgowych. Badania potwierdziły, że takie zjawisko występuje.

Bez wątpienia zawód księgowy w Polsce jest obecnie mocno sfeminizowany. Niektórzy piszą i mówią, że u nas rachunkowość jest kobietą. Nie używam tego określenia, ponieważ jest ono raczej publicystycznym skrótem myślowym – obrazowym, ale nieprecyzyjnym. Po pierwsze duża przewaga liczebna kobiet dotyczy rachunkowości finansowej (rachunkowości zarządczej już nie). Po drugie nie jest tak, że mężczyźni prawie w ogóle nie pracują w tej dziedzinie. Stosując obrazowe stwierdzenia, można napisać, że w zawodzie księgowym panowie są rodzynkami. Co ciekawe, podczas swojej przygody z rachunkowością z takim określeniem spotkało się wielu pytanych o to przeze mnie seminarzystów. Rodzynkami nazywano ich w klasach rachunkowości w technikum ekonomicznym, podczas studiów na wydziałach rachunkowości i w miejscu pracy (w sfeminizowanych zespołach księgowych).

Czy zanosi się na zmianę

Na to bardzo ważne pytanie odpowiem od razu i krótko: nie! Wynika to z analizy danych o liczbie studentek i studentów rachunkowości na czołowych polskich uczelniach (nie od wszystkich uzyskałem dane). Wyniki analizy przedstawiają tabele 2 i 3.

Tabela 2. Wskaźnik feminizacji kierunków poświęconych rachunkowości na czołowych polskich uczelniach publicznych w latach 2010–2019

Uniwersytet Odsetek kobiet Zmiana (w punktach procentowych) Średnia harmoniczna wskaźnika feminizacji
minimalny maksymalny
Gdański 76 80 +1 0,79
Ekonomiczny w Krakowie 71 75 +1 0,73
Łódzki (Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny) 74 78 b.z. 0,76
Łódzki (Wydział Zarządzania) 68 82 –10 0,77
Mikołaja Kopernika w Toruniu 78 80 b.z. 0,79
Ekonomiczny we Wrocławiu 69 71 –1 0,70
Ekonomiczny w Katowicach 73 79 +6 0,76
Ekonomiczny w Poznaniu 66 78 –12 0,71
Warmińsko-Mazurski w Olsztynie (wyjątkowo lata 2010–2018) 80 93 –7 0,86

Tabela 3. Liczba studentów ogółem oraz liczba i udział studentek kierunków rachunkowości

Rok Liczba studentów ogółem Liczba kobiet Odsetek kobiet
2010 19 272 16 171 73,5
2011 20 537 16 980 72,9
2012 22 500 18 598 73,7
2013 22 605 18 714 73,9
2014 21 697 18 254 74,8
2015 20 692 17 655 75,6
2016 19 398 16 633 75,4
2017 18 748 15 882 74,0
2018 16 687 14 340 73,8
2019 14 314 12 439 72,8

Mimo pewnych ograniczeń analizy nie ma wątpliwości, że wśród osób studiujących rachunkowość dominują kobiety i że ten stan nie zmienia się od 10 lat. Nie zanosi się zatem, aby struktura płci w zawodzie księgowym w Polsce się zmieniła. Czytelników, którzy stwierdzą, że 72–75% kobiet na studiach rachunkowości w Polsce to niedużo w porównaniu np. z ponad 80-proc. udziałem kobiet w SKwP (i wobec tego już wkrótce jest szansa na istotną zmianę w strukturze płci), muszę rozczarować. Otóż wgląd w dane szczegółowe nie pozostawia złudzeń.

W 2019 r. udział kobiet wśród studentów kierunku finanse i rachunkowość na studiach magisterskich wynosił tylko 67%, ale na II roku na specjalności najbliższej zawodowi księgowemu (rachunkowość i zarządzanie finansami) wyniósł 81% na studiach dziennych (52 kobiet na 64 osoby) i aż 98% na zaocznych (jeden mężczyzna na 43 osoby!). Łącznie na II roku studiów II stopnia na tej specjalności udział kobiet w 2019 r. wyniósł 88%! Mężczyźni częściej wybierali dwie pozostałe specjalności, czyli rachunkowość zarządczą/controlling oraz menedżera finansowego.

Nie sądzę zatem, aby struktura płci w zawodzie księgowym w Polsce w najbliższym czasie samoistnie uległa istotnej zmianie. Czy znaczna dominacja kobiet w księgowości w Polsce jest jednak powodem do niepokoju? Moim zdaniem zdecydowanie tak.

Skutki feminizacji zawodu księgowego w Polsce

[6] I. Reszke, Nierówności płci w teoriach, Instytut Filozofii i Socjologii PAN, Warszawa 1991.

[7] R. Bogusz, Prestige of the medical profession. Is there a connection between feminization and decreased prestige?, „Polish Journal of Public Health” 2018, 128(2).

Francuska socjolożka i feministka, wybitna znawczyni problematyki kobiecej Évelyne Sullerot[6] uważała, że istnieje następująca prawidłowość, funkcjonująca na zasadzie błędnego koła: jeśli jakaś specjalność (funkcja) się dewaloryzuje, to się feminizuje, a jeśli się feminizuje, to się dewaloryzuje. W miarę jak coraz więcej kobiet zaczyna wykonywać dany zawód, traci on na prestiżu i staje się coraz gorzej (relatywnie) opłacany. Ze względu na postępującą feminizację mężczyźni odchodzą z tego zawodu, co zwiększa feminizację i powoduje jeszcze większy spadek prestiżu i zarobków. Koronnym przykładem takiego procesu jest zawód nauczycielski, w którym pierwotnie dominowali mężczyźni (nie tylko w Polsce).

W przypadku księgowości w Polsce sytuacja wydaje się inna, bo sfeminizowanie trwa już od końca II wojny światowej. To jednak nie czyni przytoczonego twierdzenia niepasującym do zawodu księgowego. Feminizacja w nim już nie postępuje, ale istnieje i utrudnia profesji awans w hierarchii zawodów (ściślej zajęcie pozycji adekwatnej do znaczenia tego zawodu oraz wiedzy i umiejętności niezbędnych do jego właściwego wykonywania). Wyniki niedawnych badań jakościowych przeprowadzonych wśród lekarek wskazują, że jedną z przyczyn spadku prestiżu zawodu lekarza jest to, że zwiększa się liczba wykonujących go kobiet[7]. Sądzą one tak na podstawie swoich doświadczeń, wskazując na fakt, że lekarka jest przez pacjentów i ich rodziny mniej poważana i darzona mniejszym zaufaniem niż lekarz (mężczyzna).

Moim zdaniem sfeminizowanie księgowości jest niekorzystne zarówno dla tego zawodu, jak i dla osób go wykonujących (w większości kobiet). Powoduje, że ma on niższą pozycję w hierarchii zawodów, niż na to zasługuje. Przez to część młodych, mądrych i ambitnych osób (obu płci), które nie mają jeszcze wyraźnie sprecyzowanych preferencji lub planów zawodowych, ale marzą o pracy charakteryzującej się wysokim statusem społecznym, nie wybierze studiów z rachunkowości i nie zostanie księgowymi (oczywiście ze stratą dla tej profesji).

Zaniepokojenie zdecydowaną dominacją kobiet w zespołach księgowych wiąże się również z kwestią różnorodności w organizacji. Opublikowano wiele prac o różnorodności zespołów pracowniczych (i w ogóle zespołów zadaniowych) oraz jej wpływie na produktywność i kreatywność tych zespołów. Wyniki badań w tym zakresie były na tyle przekonujące, że wartość różnorodności stała się pewnikiem w naukach o zarządzaniu. Skuteczność zespołów pracujących nad rozwiązaniem zadań lub problemów jest tym większa, im większa jest różnorodność kompetencji reprezentowanych przez ich członków. Bardziej zróżnicowane grupy mają zatem większy potencjał do znajdowania właściwych rozwiązań.

Zróżnicowanie wiąże się przede wszystkim z płcią. Jest to argument za tym, aby w zespołach kierowniczych było więcej kobiet niż dotychczas. I słusznie. Jeżeli jednak zespół złożony z samych mężczyzn jest mniej skuteczny od grupy mieszanej, to tak samo dzieje się w przypadku zespołów kobiecych. Z tego punktu widzenia mniejsze sfeminizowanie w zawodzie księgowym oznaczałaby wyższą jakość pracy wykonujących go zespołów, a zarazem wyższe wynagrodzenie.

Pisząc o jakości pracy, mam na myśli nie tylko to, czy zespoły są w stanie prowadzić bezbłędną ewidencję księgową i podatkową. Chodzi też o pełnienie funkcji ochrony majątku jednostki, wzmocnienie kontroli wewnętrznej, wsparcie zarządu przy podejmowaniu decyzji i optymalizację zasobów. Zespoły księgowe powinny być prawą ręką, a może trzecim okiem widzącym dalej i więcej. Wymaga to przede wszystkim kreatywności, która jest tym większa, im bardziej zróżnicowane są zespoły pracownicze. W przypadku mężczyzn-księgowych chodzi również o negatywną selekcję do tego zawodu. Jeżeli bowiem nie cieszy się on dobrą sławą (co wynika z badań), to nie trafią do niego ci panowie, których możliwości i aspiracje sięgają wyżej niż monotonna „papierkowa” robota za biurkiem (oczywiście to, że praca w rachunkowości tak właśnie wygląda, jest stereotypem, niestety dość powszechnym; o stereotypach będzie mowa w dalszej części artykułu).

Panuje przekonanie, że to mężczyźni lepiej radzą sobie z technologią, a przecież rachunkowość staje się coraz bardziej zinformatyzowana i zautomatyzowana. Z tego powodu zwiększenie udziału mężczyzn w zespołach księgowych może się wydawać bardzo zasadne. Ostatnie badania przeprowadzone na Wydziale Zarządzania UŁ prowadzą jednak do wniosku, że to kobiety w Polsce znają się lepiej niż mężczyźni na nowych technologiach i chętniej z nich korzystają[8]. Podkreślmy zatem raz jeszcze: sfeminizowanie zawodu księgowego nie jest złe dla jakości rachunkowości z tego powodu, że kobiety są w czymkolwiek gorsze od mężczyzn (w strategicznym i analitycznym myśleniu, w stosowaniu technologii informatycznej itp.). Chodzi o to, że zróżnicowane zespoły funkcjonują na ogół lepiej, a dobra sława danej profesji przyciąga do niej zdolne jednostki.

Duże sfeminizowanie księgowości oprócz tego, że jest niekorzystne dla tego zawodu, kobiet go wykonujących oraz jakości pracy zespołów księgowych, nie jest również dobre z punktu widzenia ogólnospołecznego, ponieważ przyczynia się do utrwalania szkodliwych stereotypów o istnieniu zawodów męskich i żeńskich.

Co stanowi przyczynę wciąż utrzymującej się ogromnej przewagi liczebnej kobiet w zawodzie księgowym? Moim zdaniem głównie stereotyp, że jest to profesja nie dla mężczyzn.

Stereotyp – księgowość to zawód dla kobiet

Wnioski z moich wcześniejszych badań i doświadczeń oraz analiza wypowiedzi nt. księgowości na kilku forach internetowych wskazują na trzy stereotypy dotyczące zawodu księgowego:

1) jest to zawód kobiecy,

2) jest to praca powtarzalna i szablonowa, wręcz nudna; jest w niej mało wyzwań; nie daje większych możliwości rozwoju,

3) praca ta wymaga głównie cierpliwości, dokładności, przywiązywania wagi do szczegółów.

Stereotypy drugi i trzeci omówię oddzielnie, choć często występują razem.

Pierwszy stereotyp prowadziłby mężczyznę stojącego w obliczu wyboru ścieżki edukacyjno-zawodowej do następującego wniosku: „Nie mam pojęcia, na czym polega zawód księgowy, ale jestem przekonany, że to nie jest dla mnie jako mężczyzny” (podobnie do wypowiedzi księgowej na portalu Goldenline: „Ja myślę, że po prostu taki stereotyp panuje, przynajmniej w Polsce, że księgowość to babska działka”). Oczywiście takie rozumowanie jest bardzo płytkie (delikatnie rzecz ujmując). Zakłada, że są zawody tylko dla kobiet i tylko dla mężczyzn, i nie dotyczy to tylko profesji związanych z ciężką pracą fizyczną (co jeszcze byłoby zrozumiałe).

Drugi stereotyp skłaniałby młodego mężczyznę do następującego myślenia: „Praca w zawodzie księgowym jest powtarzalna i szablonowa. Nie da mi wielu wyzwań i możliwości rozwoju. Nie wykorzystam w niej swojego męskiego potencjału” (koresponduje z tym wypowiedź księgowej w „Grupie dla księgowych” na FB: „Zwykle jest tak, że faceci nie chcą takiej nudnej pracy w biurze bez możliwości rozwoju”). Takie myślenie nie jest płytkie (jak w pierwszym przypadku), wynika bowiem z chęci wykonywania zawodu zgodnego z zainteresowaniami i predyspozycjami. To, co jest w nim niemądre, to przekonanie, że mężczyzna powinien zajmować wyższe stanowiska, realizować ambitniejsze zadania itp. Podobnie jest w przypadku trzeciego stereotypu. Niektórzy mężczyźni mogą pomyśleć, że do tej pracy, wymagającej skrupulatności, cierpliwości i dostrzegania szczegółów, po prostu się nie nadają, i nie chcieć jej, nawet jeśli wydaje im się atrakcyjna ze względu na prestiż lub zarobki.

Czy takie stereotypy faktycznie są powszechne? Księgowe i księgowi są przekonani, że tak, i mają powody, by tak myśleć. Wiele osób, jeśli nie większość, zetknęła się z nimi. Przede wszystkim z tymi nt. charakteru pracy w tym zawodzie. Taki stereotypowy pogląd świetnie oddają słowa dwóch mężczyzn z dyskusji zatytułowanej „Facet pracujący w księgowości? Dlaczego w Polsce to rzadkość?”, która odbyła się na stronie internetowej finanse.wp.pl. Pierwszy mężczyzna ripostował kobiecie, która jako pierwsza odpowiedziała na tytułowe pytanie, wyrażając się mocno prowokacyjnie:

Kobieta X: Bo księgowość to intelektualna precyzja, a taką pochwalić się mogą tylko kobiety. Faceci na ogół nie znoszą sytuacji, gdy muszą się skoncentrować i wysilić intelekt…

Mężczyzna Y (ripostując): Co dla ciebie jest szczytem intelektualnych możliwości, dla faceta jest nudną codziennością :))) Miłego kalkulowania, dodawania, stornowania czy co tam jeszcze możesz robić, nie ruszając tyłka z krzesła przez 8 godz. :))

Drugi mężczyzna, odnosząc się bezpośrednio do pytania, napisał:

Mężczyzna Z: Nawet „kreatywna księgowość” nie jest kreatywna. Przekładanie papierków z kupki na kupkę nie jest męskie. Ktoś chciał ze mnie zrobić księgowego, wytrzymałem 2 lata. Trzeba być kretynem, żeby to lubić.

Ta wypowiedź zawiera oba wskazane stereotypy – że jest to praca okropnie nudna i nietwórcza oraz że do takich prac są stworzone kobiety. Takie połączenie tworzy prawdziwą mieszankę wybuchową.

W celu dokładniejszego zbadania stereotypu, że zawód księgowy jest dla kobiet, przeprowadziłem obszerne badanie kwestionariuszowe wśród uczniów liceów. To w przeważającej części stąd rekrutują się księgowe i księgowi, choć na ogół nie od razu, lecz po ukończeniu studiów kierunkowych. Przyjąłem założenie, że przekonania młodzieży nt. zawodów będą najsilniej kształtować strukturę zatrudnienia i podtrzymywać lub znosić segregację płciową.

Na potrzeby badania przygotowałem kwestionariusz, który zawierał 11 pytań merytorycznych i 2 metryczkowe (płeć i siedziba liceum). Pytania merytoryczne były jednokrotnego wyboru, dotyczyły 9 różnych zawodów. Księgowość/rachunkowość była w ankiecie na 5. miejscu, obok: leczenia ludzi, fryzjerstwa, opieki nad osobami w podeszłym wieku, programowania komputerów, aktorstwa, kierowania środkami komunikacji i badań naukowych. W przypadku każdego zawodu ankietowani mieli określić, czy jest on:

1) zdecydowanie dla kobiety,

2) raczej dla kobiety,

3) tak samo dla kobiety, jak i dla mężczyzny,

4) raczej dla mężczyzny,

5) zdecydowanie dla mężczyzny.

Dwa ostatnie pytania merytoryczne były otwarte – prosiłem w nich tych ankietowanych, którzy nie wskazali, że księgowość/rachunkowość oraz zarządzanie finansami firmy są zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny, o uzasadnienie tego poglądu.

Zebrałem 1187 kwestionariuszy z liceów ogólnokształcących z różnych części kraju. Ze względu na liczebność i strukturę próbę tę można uznać za reprezentatywną. Na pytanie o księgowość/rachunkowość odpowiedziały 1184 osoby. Prawie 82% (967 osób) stwierdziło, że zawód ten jest równie odpowiedni dla kobiety i mężczyzny. To całkiem dużo. Jednak tych, którzy uznają, że jest to profesja raczej kobieca, też jest niemało – ponad 15%.

Tabela 4. Liczba i procent wszystkich odpowiedzi licealistów na pytanie o zawód księgowy

Księgowość/rachunkowość to zawód Liczebność Odsetek
Zdecydowanie dla kobiety 17 1,4
Raczej dla kobiety 181 15,3
Tak samo dla kobiety, jak i dla mężczyzny 967 81,7
Raczej dla mężczyzny 9 0,8
Zdecydowanie dla mężczyzny 10 0,8
Razem 1 184 100,0

Tabela 5. Liczba i procent wszystkich odpowiedzi licealistów na pytanie o zawód księgowy w podziale na płeć ankietowanych

Księgowość/rachunkowość to zawód Kobiety Mężczyźni
Liczebność Odsetek Liczebność Odsetek
Zdecydowanie dla kobiety 9 1,08 8 2,31
Raczej dla kobiety 118 14,20 62 17,92
Tak samo dla kobiety, jak i dla mężczyzny 700 84,24 261 75,44
Raczej dla mężczyzny 2 0,24 7 2,02
Zdecydowanie dla mężczyzny 2 0,24 8 2,31
Razem 831 100,00 346 100,00

Niezwykle interesująca była kwestia, czy stereotyp, że zawód księgowy jest dla kobiet, występuje równie często u obu płci. Przed badaniem przypuszczałem, że takie przekonanie będzie częstsze wśród mężczyzn. Łącznie udzielono 1177 odpowiedzi (9 osób nie podało swojej płci).

Testy statystyczne pozwoliły stwierdzić zależność między płcią licealistów a ich przekonaniami o odpowiedniości zawodu księgowego do określonej płci. O tym, że jest on odpowiedni dla kobiet, a nie dla mężczyzn, nieco częściej są przekonani młodzi mężczyźni.

Kwestionariusz – jak wspomniałem – zawierał otwarte pytanie dotyczące uzasadnienia opinii, że księgowość/rachunkowość nie jest zawodem tak samo odpowiednim dla obu płci. Pytanie brzmiało następująco: „Jeżeli księgowość/rachunkowość jest według ciebie zawodem zdecydowanie lub raczej dla kobiety albo zdecydowanie lub raczej dla mężczyzny, to napisz krótko, dlaczego tak sądzisz”. Na to pytanie odpowiedziało jasno i konkretnie (niezależnie od powagi i sensu wypowiedzi) 214 osób. Wśród nich prawie 2/3 stanowiły dziewczęta.

Uzasadnienie, że księgowość/rachunkowość jest dla kobiet, zostanie przedstawione odrębnie dla chłopców i dziewcząt. Niektórzy chłopcy twierdzili, że jest to zawód dla kobiet, bo po prostu znali albo spotkali wyłącznie księgowe. Oto kilka takich wypowiedzi:

Licealista (113): Zawód ten jest bardziej zawodem kobiecym, ponieważ taki stereotyp jest we mnie zakorzeniony, gdyż napotykałem tylko kobiety wykonujące ten zawód.

Licealista (155): Jest spowodowane ogólnym pojęciem księgowej i powszechnym obleganiem przez kobiety tego stanowiska.

Licealista (258): Bardziej kojarzy mi się z kobietami.

Licealista (545): …przeważnie robią to kobiety.

Licealista (632): Może po prostu jestem bardziej przyzwyczajony do stwierdzenia „księgowa”, stąd myślę, że jest ich więcej.

Licealista (1117): Znam więcej kobiet w tym zawodzie.

[9] Chodzi o sytuację, w której ktoś musiał widzieć zawsze albo zwykle księgowe (lub słyszeć tylko bądź zwykle o nich), a nie widzieć wcale lub prawie wcale księgowych płci męskiej (lub nie słyszeć o nich). Te „skojarzenia” („przyzwyczajenia”) skądś się przecież biorą. Nieświadomość (a ściślej informacje i bodźce zarejestrowane nieświadomie) bardzo wpływają na nasze przekonania i decyzje.

Niektórzy licealiści uważali zatem, że zawód księgowy jest dla kobiet, bo „widują więcej kobiet w tym zawodzie”. I nie chodzi tylko o postrzeganie uświadomione (takie jednoznacznie wynika tylko z wypowiedzi licealistów nr 113 i 1117), lecz także nieuświadomione[9].

Kolejny argument za tym, że zawód księgowy jest dla kobiet, stanowi posiadanie przez nie cech odpowiednich do tego zawodu (mężczyźni tych cech nie mają lub mają je rzadko). Najczęściej była mowa o cierpliwości, dokładności, systematyczności i zorganizowaniu. Zacytuję kilka takich wypowiedzi (nie wszystkie, żeby nie powtarzać bardzo podobnych):

Licealista (25): Są bardziej systematyczne.

Licealista (31): …bo są bardziej dokładne.

Licealista (324): W tym zawodzie liczą się uporządkowanie, dokładność i precyzja, dlatego sądzę, że kobieta w tym zawodzie sprawdzi się lepiej.

Licealista (347): Moim zdaniem kobieta lepiej by sobie poradziła w księgowości/rachunkowości, ponieważ większą część płci pięknej stanowią perfekcjonistki.

Licealista (519): Według mnie kobiety mają więcej cierpliwości.

Licealista (646): Kobiety są bardziej skrupulatne i lepiej zorganizowane, i lepiej pasują do tego zawodu.

Kilku chłopców było przekonanych o „przeznaczeniu pracy biurowej dla kobiet”, a nie dla mężczyzn. Jeden z nich napisał „siedzenie przy biurku wśród dokumentów nie pasuje do mężczyzn”. Podejrzewam, że chodziło o temperament, czyli to, co inny ankietowany krótko i konkretnie wyjaśnił słowem „testosteron”.

Kilku innych licealistów wiązało zawód księgowy ze zdolnościami matematycznymi. Większość z nich uważała, że to kobiety „dobrze liczą”, „mają lepszą zdolność rachunkową” itp. Tylko jeden stwierdził, że zawód księgowy jest dla mężczyzn właśnie ze względu na powiązanie z matematyką. To mnie zdziwiło (ale nie zmartwiło), ponieważ zwykle mężczyznom są przypisywane predyspozycje do matematyki (zwłaszcza wyższej), myślenia systemowego itp., uzasadniane różnicami w budowie kobiecych i męskich mózgów, co jest oczywiście bzdurą.

Spośród najciekawszych argumentów na rzecz tezy, że zawód księgowy jest dla kobiet, tylko raz pojawiło się w odpowiedziach ankietowych chłopców wskazanie na:

  • zaufanie, które powinien budzić księgowy („mężczyzna jako księgowy budziłby większe”),
  • ryzyko (które mężczyzna jest „skłonny podjąć”, a którego „w rachunkowości/księgowości brakuje”) oraz
  • biologiczne przystosowanie kobiet do wielozadaniowości.

Analiza wszystkich wypowiedzi chłopców wskazuje, że świadczą one o istnieniu stereotypu zarówno nt. zawodu księgowego (charakteru tej pracy, a jeszcze częściej cech niezbędnych do jej wykonywania), jak i nt. różnic w cechach i predyspozycjach kobiet i mężczyzn.

Dziewczęta twierdzące podobnie jak chłopcy, że zawód księgowy jest głównie dla kobiet, powoływały się na dokładność i cierpliwość oraz podobne cechy. Oto niektóre wypowiedzi:

Licealistka (34): Kobiety są moim zdaniem bardziej skupione na pracy.

Licealistka (78): Uważam, że księgowość jest zawodem bardziej dla kobiety, ponieważ kobiety przeważnie są bardziej zorganizowane.

Licealistka (85): Kobiety są bardziej skrupulatne.

Licealistka (99): Moim zdaniem kobiety są bardziej dokładne, przywiązują większą wagę do porządku niż mężczyźni.

Licealistka (106): …przykładają większą wagę do szczegółów.

Licealistka (144): Kobiety są większymi perfekcjonistkami…

Kilka dziewcząt wysuwało argument wielozadaniowości kobiet („mogą się skupić na kilku czynnościach naraz”, „pogodzić kilka czynności naraz”). Kilka razy pojawiał się argument, że „kobiety zajmują się dobrze pracą papierkową”, „lepiej odnajdują się w rachunkach”, potrafią „utrzymać porządek w dokumentach” itp., albo że ogólnie lekka i powtarzalna praca biurowa jest odpowiednia dla kobiet. Były też wypowiedzi z argumentem „matematycznym”, przy czym jedna licealistka przypisała zdolności matematyczne (a przez to predyspozycje do rachunkowości) kobietom, a dwie mężczyznom (którzy w ogóle „lepiej znają się na przedmiotach ścisłych”).

Wiele licealistek, podobnie jak wielu licealistów, wiązało zawód księgowy z kobietami tylko dlatego, że widziało w nim same panie:

Licealistka (440): Od lat głównie kobiety wykonywały ten zawód.

Licealistka (835): W tym zawodzie spotkałam się tylko z kobietami.

Licealistka (1176): Nie spotkałam się, żeby to stanowisko zajmował mężczyzna.

Licealistka (1128): Moja mama pracuje w rachunkowości, więc nie umiem sobie wyobrazić mężczyzny na jej miejscu; w jej biurze nie pracuje żaden mężczyzna.

Jedna dziewczyna stwierdziła (a wiele osób pewnie tak myśli), że obserwowana przez nią przewaga liczebna kobiet w zawodzie księgowym musi mieć racjonalne podstawy, czyli że „kompetencje” pań do jego wykonywania są większe. Nie pomyślała, że za jakimś porządkiem społecznym mogą również stać nieracjonalne powody.

Podobnie jak w przypadku chłopców, niektórym dziewczętom to, że zawód księgowy wykonuje kobieta, „po prostu tak się kojarzy” („takie mam wyobrażenie”, „wydaje mi się, że są to kobiety”). Nie wynika to z zapamiętanych doświadczeń.

Oto najciekawsze argumenty przemawiające za tezą, że zawód księgowy jest dla kobiet (pojawiły się w odpowiedziach licealistek tylko raz):

  • większa umiejętność nawiązywania kontaktów przez kobiety („lepiej dogadują się z klientami”),
  • większa skłonność mężczyzn do zaangażowania się w pracę i poświęcenia dla firmy (kobieta „będzie mniej zaangażowana (…) i nie będzie dbała o dobro firmy”),
  • zaburzona zdolność kobiet do chłodnej analizy (warunkowanej biologicznie, co powoduje, że czasami „umysł emocjonalny przeważa nad umysłem racjonalnym”).

Jedna licealistka stwierdziła, że „dla mężczyzn są bardziej odpowiednie prace (programista, hydraulik) niż księgowość”. Pogląd, że zawód księgowy jest niemęski, nie jest, niestety, rzadkością (spotkali się z nim moi studenci – mówiono im, że będą wykonywali „babski” zawód). Podane przez dziewczynę przykłady dobrze pokazują, o co w tym chodzi. Programista jest zawodem męskim, a męskość jest tutaj kojarzona z intelektem, prestiżem i zarobkami. W przypadku hydraulika chodzi o siłę fizyczną i/lub zdolności techniczne. Jak już pisałem, mężczyzna-księgowy bardzo rzadko budzi skojarzenia z męskością. Jeden Ben Affleck z amerykańskiego filmu „Księgowy” wiosny nie czyni (tym bardziej w Polsce). Jestem przekonany, że niejeden chłopiec rozważający wybór zawodu, w tym księgowego, ostatecznie wybrał inną profesję, bo ta była niemęska w tradycyjnym rozumieniu. Swoją drogą istnieją również stereotypy nt. seksapilu przedstawicieli poszczególnych zawodów. Czytelnicy domyślają się chyba, że księgowi i księgowe nie są w czołówce rankingów najbardziej seksownych zawodów (więcej o tym w książce).

Ogólne wnioski płynące z badania ankietowego licealistów, dotyczące zawodu księgowego, są następujące:

  • Stereotyp, że jest to zawód kobiecy, powiela jedna osoba na sześć. Z jednej strony jest to mało, zważywszy na powszechność wszelkich stereotypów. Z drugiej to dużo w porównaniu z zawodem lekarskim, aktorskim czy pracą naukową, które bez mała wszyscy licealiści uznają za neutralne płciowo.
  • Częściej stereotyp ten panuje wśród mężczyzn. To gorzej, jeśli chodzi o możliwość zmniejszenia skali sfeminizowania zawodu księgowego.
  • Wśród licealistów panują wyraźnie dwie odmiany stereotypu o kobiecym (niemęskim) charakterze zawodu księgowego. Pierwszy polega na przeświadczeniu, że jest to zawód dla kobiet – bez konkretnego uzasadnienia. Zgodnie z drugim do uprawiania tego zawodu najważniejsze są dokładność, cierpliwość, skrupulatność i podobne cechy przypisywane kobietom.

Świetna księgowa, ale niekoniecznie dyrektorka finansowa

Najwyższym szczeblem kariery w zawodzie księgowym jest obecnie dyrektor finansowy (dawniej główny księgowy). Biorąc pod uwagę liczby bezwzględne, na tym stanowisku w Polsce wyraźnie przeważają mężczyźni. Wśród księgowych zdecydowanie dominują kobiety, ale już na stanowiskach dyrektora finansowego jest zdecydowanie więcej mężczyzn (patrz tabela 6). Podobnie jak w przypadku zawodu księgowego brak ogólnopolskich statystyk, dlatego dane pochodzą z wielu różnych źródeł.

Tabela 6. Udział kobiet w różnych grupach związanych z zawodem dyrektora finansowego

Grupa Data pomiaru Liczebność grupy Próba Liczebność próby Odsetek kobiet
Spółki notowane na GPW (badanie własne) koniec 2019, początek 2020 399 spółki, na których stronie internetowej lub w sprawozdaniu finansowym znalazłem imię i nazwisko osoby bez wątpienia stojącej na czele pionu finansowego 245 30
Członkowie Stowarzyszenia Dyrektorów Finansowych „Finexa” marzec 2020 192 cała grupa 192 33
Stowarzyszenie Polskich Skarbników Korporacyjnych PCTA maj 2020 225 225 46
Kandydaci do nagrody w konkursie „Dyrektor Finansowy Roku” 2017–2019 (średnio) 30–60 osób każdego roku 90–180 34
Uczestnicy Forum Dyrektorów Finansowych 2011–2020 (ogółem) 510 510 33
Badanie firmy Grant Thornton „Women in Business 2020” 2020 firmy „dość charakterystyczna grupa średnich i dużych firm” 200 51

Wyniki przedstawione w ostatniej kolumnie tabeli 6 są zróżnicowane (od 30 do 51%). Analiza ich łącznej sumy nie byłaby racjonalna, ponieważ dane pochodzą ze zbyt różnych źródeł. Ponadto z pewnością są osoby, które znalazły się w więcej niż jednej grupie. Najczęściej udział kobiet wynosi ok. 1/3 – wynika to z badania spółek giełdowych, z danych o liczbie członków Stowarzyszenia Dyrektorów Finansowych „Finexa”, uczestników Forum Dyrektorów Finansowych, kandydatów w konkursie „Dyrektor Finansowy Roku” (można dodać dane portalu zarobki.pracuj.pl).

Ustalenie jednoznacznego i niepodważalnego wyniku początkowo wydawało się konieczne. Zachodzi bowiem istotna różnica między 30-proc. udziałem kobiet na stanowisku dyrektora finansowego (wyraźna nierówność) a 50-proc. (równość). Po namyśle za właściwe uznałem ustalenie i ocenę reprezentacji relatywnej – a ta jest bardzo mała. Aby to wykazać, przyjąłem założenie, że po pierwsze 80% osób w zawodzie księgowym to kobiety, po drugie 40% dyrektorów finansowych to kobiety (środek przedziału 30–50%), po trzecie dyrektorem finansowym zostaje z awansu księgowa lub księgowy. Z wyliczenia wynika:

(4 : 8) : (6 : 2) = 1/6,

co oznacza, że kobieta-księgowa sześć razy rzadziej zostaje dyrektorem finansowym niż mężczyzna-księgowy. To oczywiście uproszczenie, ale oddaje skalę problemu.

Z czego wynika ten problem? W dużej mierze ze stereotypu, że kobiety nadają się do pracy w dziale zajmującym się finansami, ale niekoniecznie do zarządzania nimi. Jest to pokłosie stereotypu, że kobiety gorzej sprawdzają się na stanowiskach kierowniczych (w każdej dziedzinie). Istnienie tego stereotypu ujawniły wszystkie moje, poświęcone temu, badania.

Choć aż 90% badanych licealistów i licealistek uznało zarządzanie finansami firmy za zawód zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn, to wśród pozostałych zdecydowanie dominowali zwolennicy poglądu, że stanowisko dyrektora finansowego powinien zajmować mężczyzna. Taki pogląd dużo częściej reprezentowali chłopcy. Kilkanaście procent z nich jest przekonanych, że kobiety nadają się do finansów (rachunkowości, księgowości), ale tylko do pewnego szczebla, bo na tym najwyższym odpowiedni są mężczyźni. Ich zdaniem (oraz nielicznych dziewcząt) za powierzeniem zarządzania finansami firmy mężczyznom przemawia przede wszystkim to, że dysponują (częściej i w większym stopniu niż kobiety) cechami, niezbędnymi do skutecznego zarządzania, takimi jak opanowanie (nieuleganie emocjom), zdecydowanie (stanowczość), odpowiedzialność, umiejętność działania pod presją i brak obaw przed ryzykiem. Argumentacja tych chłopców jest przesiąknięta stereotypami, przede wszystkim nt. różnic między kobietami i mężczyznami oraz większej skuteczności męskiego przywództwa. Wiele z ich przekonań to wręcz nieprawda, np. o większej odporności mężczyzn na stres, większej odwadze czy lepszych wynikach zarządzanych przez nich spółek.

Dyskryminowanie kobiet przy awansie na stanowisko dyrektorki finansowej ujawniło się także w badaniu ankietowym dotyczącym barier awansu kobiet w zawodzie księgowym oraz eksperymencie rekrutacyjnym (szczegóły na ten temat zawiera książka).

W zasadzie nie ma racjonalnych i popartych dowodami argumentów przemawiających za ogólnym preferowaniem mężczyzn przy awansie na stanowisko dyrektora finansowego. W świetle licznych dowodów (głównie badań naukowych) nie da się obronić tezy, że kobiety przeciętnie gorzej zarządzają finansami. Co więcej, obroni się teza przeciwna – kobiety są lepszymi dyrektorkami finansowymi. Świadczą o tym choćby wyniki konkursów „Dyrektor Finansowy Roku” (szczegóły w książce).

To, że kobiety nie nadają się na stanowisko dyrektorskie (w finansach czy gdziekolwiek indziej) ze względu na mniejsze zdolności intelektualne czy emocjonalne, wynikające z odmiennej budowy mózgu lub innej gospodarki hormonalnej, jest oczywiście mitem (patrząc zdroworozsądkowo, a przede wszystkim opierając się na najnowszych badaniach naukowych – o tym także w książce). Niezaprzeczalnym faktem jest to, że kobiety, a nie mężczyźni, zachodzą w ciążę i rodzą dzieci.

Można w pewnym stopniu zrozumieć obawy decydentów (zarządu lub właścicieli) przed powierzeniem młodej kobiecie wysokiego stanowiska kierowniczego, np. dyrektorki finansowej. Ew. dłuższa lub częsta nieobecność w pracy – zwolnienie w związku z urodzeniem dziecka lub z opieką nad chorującymi dziećmi, urlop macierzyński itp. – w przypadku kluczowego personelu dezorganizuje funkcjonowanie działu. To dotyczy jednak tylko młodych kobiet. A na stanowisko dyrektorskie aspirują raczej osoby w średnim wieku, czyli jeżeli założyły rodzinę, to zapewne nie planują więcej potomstwa, a dzieci, które mają, są całkowicie lub prawie „odchowane”.

Inną sprawą jest, że w patriarchalnym społeczeństwie, jakim wciąż jest Polska (wynika to z wielu badań społecznych), mężczyźni wciąż rzadko przejmują opiekę nad dziećmi (urlop ojcowski, zwolnienia w przypadku choroby dziecka itp.), umożliwiając żonie/partnerce karierę zawodową. To dlatego wśród pracodawców nadal dominuje myślenie, że kobieta, która założyła rodzinę, będzie często nieobecna lub nieefektywna w pracy ze względu na obowiązki rodzicielskie (a młody mężczyzna, który założył rodzinę, na pewno nie).

Bariery awansu kobiet w księgowości

Przeprowadziłem specjalne badanie ankietowe poświęcone barierom awansu kobiet-księgowych. Główne pytanie dotyczyło tego, czy ankietowana doświadczyła kiedykolwiek niemożności awansu lub trudności z awansem, mimo że – biorąc pod uwagę obiektywne kryteria (wiedza, umiejętności, doświadczenie) – była odpowiednią osobą na stanowisko, o które się ubiegała. W przypadku odpowiedzi twierdzącej była proszona o wskazanie stanowiska, o które chodziło, i określenie, czy ta sytuacja miała związek z jej płcią. Ankietowane były ponadto pytane, czy kiedykolwiek postanowiły nie ubiegać się o awans na stanowisko kierownicze, sądząc, że i tak nie mają większych szans z uwagi na płeć, a także o to, czy dostrzegają lub sądzą, że ich kolegom z pracy łatwiej zająć stanowisko kierownicze lub awansować tylko ze względu na płeć.

Kwestionariusz, który rozprowadzałem w internecie na portalach dla księgowych oraz za pośrednictwem znajomych księgowych, wypełniło 206 kobiet. Reprezentowały różne stanowiska księgowe: od młodszej księgowej przez asystentkę, referentkę, specjalistkę, samodzielną, starszą księgową, aż po główną księgową. Były wśród nich dyrektorki działów księgowych i prezeski (właścicielki) biur rachunkowych, była też bezrobotna. Kilka pań podało zawody pokrewne księgowemu (np. cost controller). Aż 203 ankietowane (99%) zaznaczyły, że w dziale (pionie, zespole) księgowości (rachunkowości), w którym pracują, jest zdecydowanie więcej kobiet. Niemal wszystkie badane pracują zatem w środowisku mocno sfeminizowanym.

Najważniejsze wnioski wynikające z badania:

  • W otoczeniu zawodowym kobiet-księgowych z badanej grupy nierówne traktowanie kobiet przy awansie ze względu na płeć nie jest powszechne, ale na pewno nie stanowi też wyjątku.
  • Argumenty, które stoją za niechęcią decydentów do awansowania kobiet-księgowych na najwyższe stanowiska w sferze finansów i rachunkowości, są różne. Zidentyfikowałem ich siedem. Większość jest typowa w odniesieniu do kobiet (występuje w różnych dziedzinach), a tylko jeden wydaje się specyficzny dla zawodu księgowego. Chodzi o stereotypowe przekonanie, że cechy, którymi charakteryzują się kobiety-księgowe, a więc dokładność, skrupulatność, cierpliwość itp., nie są przydatne na stanowisku dyrektorskim.
  • Najczęściej brak awansu ze względu na płeć dotyczył stanowiska dyrektorki finansowej. To właśnie tuż przed tym poziomem hierarchii w zawodzie księgowym zdaje się istnieć wysoka bariera dla kobiet (nie znaczy to, że na niższe szczeble awansują one bez problemów).
  • Domniemane przez ankietowane powody nieawansowania na stanowisko dyrektorki finansowej miały charakter niemerytoryczny (chodziło o samą płeć, a nie związane z nią rzekomo predyspozycje do tego zawodu).
  • W otoczeniu zawodowym kobiet-księgowych z badanej grupy występują „szklane ruchome schody” (nie jest to powszechne ani nawet bardzo częste, ale nie jest też marginalne).
  • Wśród badanych występuje dość częste (ale nie powszechne) poczucie, że ich kolegom po fachu łatwiej awansować na stanowisko kierownicze. Mimo to panie dość rzadko rezygnują z ubiegania się o taki awans.
  • Wśród uważających, że na stanowiska kierownicze w sferze finansów i rachunkowości lepiej nadają się mężczyźni (a kobiety mniej lub w ogóle nie), są zarówno kobiety, jak i mężczyźni (o dziwo, nierzadko same kobiety tak sądzą).

Podsumowanie

Z przeprowadzonych badań wynika przede wszystkim, że:

  • Księgowość w Polsce jest wciąż silnie sfeminizowana i nic nie wskazuje, aby w najbliższej przyszłości sytuacja bez interwencji, samoistnie, uległa zmianie.
  • Główną przyczyną tego stanu rzeczy są stereotypy nt. zawodu księgowego, np. że jest on dla kobiet, a nie dla mężczyzn. Nakłada się na to stereotypowe postrzeganie charakteru pracy w tym zawodzie oraz predyspozycji niezbędnych i przydatnych do jego wykonywania.
  • Kobiety-księgowe dość często spotykają się z barierami awansu ze względu na swoją płeć. Dotyczy to zwłaszcza stanowiska dyrektora finansowego.

Niektórzy zadają sobie pytanie: po co zmniejszać skalę feminizacji w jakiejś dziedzinie, jeżeli kobiety prezentują te same cechy umysłowości co mężczyźni? Ja również w pewnym momencie swoich badań zacząłem zadawać sobie to pytanie. Skoro kobiety są świetnymi księgowymi, to w czym problem?

Powtórzmy: chodzi o dwie kwestie – zróżnicowanie zespołu oraz postrzeganie zawodu. Większa szansa na różnorodność poglądów, przekonań, pomysłów, idei, zapatrywań itp. jest w zespole mieszanym niż jednopłciowym. Przede wszystkim jednak badania (także moje) pokazują, że zawody uważane za kobiece nie cieszą się takim prestiżem jak zawody zdominowane przez mężczyzn.

Stereotypowe postrzeganie zawodów ma bezpośredni wpływ na indywidualne decyzje. Niejedna uzdolniona – np. matematycznie, technicznie lub informatycznie – dziewczyna nie poszła na studia politechniczne lub ścisłe, mylnie przekonana, że nie nadaje się na taki „męski” kierunek. Zamiast tego wybrała rachunkowość, bo mówiono jej, że to „odpowiedni zawód dla kobiety”. I odwrotnie, niejeden chłopak z inklinacjami do rachunkowości wybrał inne studia, bo usłyszał, że „księgowość to babski zawód”. Suma nieoptymalnych, indywidualnych decyzji przekłada się na całe profesje w taki sposób, że nie wszyscy (a nawet nie większość) pracujący w nich to ci, którzy ten zawód najbardziej lubią i się do niego nadają. Obojętnie, czy są kobietami, czy mężczyznami.

Czytelniczki i Czytelnicy zainteresowani otrzymaniem nieodpłatnego elektronicznego wydania książki mogą pisać na adres autora: przemyslaw.kabalski@uni.lodz.pl

Uważam, że aby zmniejszyć stopień feminizacji w zawodzie księgowym, należy uderzyć głównie w stereotypy nt. rachunkowości jako pracy rutynowej, powtarzalnej i pozbawionej większych wyzwań, a wymagającej dokładności, cierpliwości, umiejętności skupienia na szczegółach i podobnych cech rzekomo właściwych kobietom (niemęskich). Chodzi o kampanię promującą ten zawód przez ukazanie jego prawdziwej natury i możliwości, jakie stwarza (jednocześnie zwiększającą raczej średnie poważanie społeczne dla tego zawodu). Adresatem takiej kampanii powinna być głównie młodzież szkolna (ostatnie klasy szkoły podstawowej i szkoły średnie).