Rachunkowosc 1/2009

Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! 

Zeszyt, który trzymacie w ręku, rozpoczyna 60. rok ukazywania się miesięcznika „Rachunkowość”, wliczając w to także jego poprzedniczkę – „Biuletyn BOR” (Biuletyn Biura Organizacji Rachunkowości).

Przez tych 60 lat nieprzerwanie staraliśmy się – wychodziło nam to raz lepiej, raz gorzej – realizować postawiony sobie cel: wspomagać rozwój polskiej rachunkowości, służyć pomocą ludziom, którzy rachunkowością się zajmują. Stosując modne dziś nazewnictwo, była i jest to nasza misja, choć w żadnej mierze nie czujemy się misjonarzami. Naszego Czytelnika zawsze traktowaliśmy i traktujemy jako partnera. Taki cel i takie podejście przyświecało nam od początku. Zarówno A.J. Kmiotkowi, który kierował Biuletynem BOR, prof. Stanisławowi Skrzywanowi, który zadbał o właściwy kształt „Rachunkowości”, jak i Zdzisławowi Paryzińskiemu oraz niżej podpisanemu, którzy kolejno sterowali pismem.

Oczywiście realizacja naszych zamierzeń nie byłaby możliwa, gdyby nie aprobata i wyrozumiałość Czytelników, opinie i rady reprezentującej Czytelników Rady Programowej, którą przez wiele lat kierował prof. dr hab. Witold Bień, a obecnie czyni to prof. dr hab. Stanisław Sojak oraz współpraca i pomoc naszych Autorów – najlepszych fachowców, zarówno zajmujących się na co dzień teorią, jak i tkwiących głęboko w praktyce lub pracujących w urzędach centralnych.

Dzięki nim na naszych łamach ukazały się artykuły traktujące o teoretycznych problemach rachunkowości, o nowych regulacjach w zakresie prawa bilansowego i dziedzin pokrewnych, zwłaszcza podatków, a także liczne materiały zawierające porady praktyczne, a będące odpowiedzią na problemy sygnalizowane nam przez Czytelników.

Czasopismo otwarte jest też na publikacje dyskusyjne, gdyż są one cenne dla znajdowania racjonalnych rozwiązań.

Staramy się również informować o wydarzeniach w środowisku naukowym i zawodowym, związanym z rachunkowością, o działalności Stowarzyszenia Księgowych w Polsce i Krajowej Izby Biegłych Rewidentów, o ważnych konferencjach i aktualnych wydawnictwach.

Wydaje się, że zakreślony cel – mówiąc nieskromnie – udało się nam osiągnąć i zyskać przychylność Czytelników, skoro pismo jest na rynku wydawniczym już 60 lat. Co prawda przez pierwszych 40 lat jego ukazywania się nasi Czytelnicy mieli wybór jak Adam w raju, któremu Stwórca rzekł: „Oto Ewa – wybierz ją sobie za żonę”. Wobec istnienia w tych czasach tylko jednego pisma traktującego o rachunkowości, wybór był: czytać lub nie czytać. W ostatnich 20 latach sytuacja zmieniła się jednak całkowicie. Po odzyskaniu przez kraj suwerenności i przejściu do gospodarki rynkowej przestaliśmy być jedynym na rynku pismem zajmującym się rachunkowością. Przeważająca liczba Czytelników została nam jednak wierna. Dziękujemy Wam za to.

60-lecie stanowi dogodną okazję, by podzielić się kilku refleksjami na temat tego od czego zaczynaliśmy, jak było wczoraj, co jest dziś i ku czemu zmierzamy.

 1. Pismo startowało, gdy kraj podnosił się ze zniszczeń wojennych. Poniósł olbrzymie straty, zarówno materialne, jak i personalne. Wiele naszych Koleżanek i Kolegów nie przeżyło wojny, nie wróciło z frontu, z obozów, w tym zagłady, zginęło w Powstaniu Warszawskim.

Równolegle do odbudowy zniszczeń konieczna była odbudowa zawodu – trudnego, nisko opłacanego i powiedzmy szczerze – o niskiej randze społecznej. (Na marginesie: właśnie z tej przyczyny w naszym zawodzie mogły znaleźć schronienie różne źle widziane przez reżim osoby, jak np. przedwojenni zawodowi oficerowie).

Mimo niesprzyjających warunków nie tylko udało się braki kadrowe uzupełnić, ale i wydatnie podwyższyć średnią wykształcenia pracowników księgowości i rewidentów zakładowych (audytorów wewnętrznych) oraz dyplomowanych biegłych księgowych (biegłych rewidentów). Przełom przyniosły zmiany ustrojowe w 1989 r., przejście do gospodarki rynkowej, choć w naszym przypadku – nasyconej fiskalizmem. Obecnie dobry księgowy – to powszechnie doceniany fachowiec, a ze wzrostem jego statusu społecznego łączy się poprawa wynagrodzenia. Zwiększyło to dopływ do zawodu wartościowych nowych, zwłaszcza młodych pracowników.

Dziś można śmiało stwierdzić, że udało się zachować i rozwinąć dorobek polskiej rachunkowości, mimo licznych zakrętów dziejowych. Dysponując wysoko kwalifikowaną kadrą księgowych, możemy być spokojni o stan naszej rachunkowości. Pamiętajmy zarazem: kto nie idzie naprzód, ten się cofa. Dlatego konieczne jest ustawiczne kształcenie się. „Rachunkowość” chce w tym pomagać. Mam nadzieję, że nasza oferta będzie przyjęta ze zrozumieniem i życzliwością.

2.  Na przestrzeni minionych lat nastąpił i nadal następuje w naszym zawodzie olbrzymi postęp techniczny. Ułatwia to znakomicie pracę – czyni ją nie tylko o wiele lżejszą, ale przede wszystkim zmienia proporcje wykorzystania czasu pracy – mniej rutyny, więcej myślenia. Kalkulatory i komputery wyparły liczydła i „kręciołki”, które później zastąpiły maszyny księgujące. Niewątpliwie sprzyja to również nobilitacji zawodu, bowiem rachunkowość – dzięki nowej technice – coraz sprawniej i lepiej spełnia swą funkcję informacyjną, dostarczając bieżąco liczne dane niezbędne do efektywnego zarządzania. Trzeba zarazem mieć świadomość, że nowoczesna technika przetwarzania danych połączona z rozwojem środków łączności (Internet) stwarza dogodne warunki do prowadzenia rachunkowości poza przedsiębiorstwem. Rozwiązanie takie daje wiele korzyści ekonomicznych, ale jednocześnie powoduje rewolucję w zawodzie, wobec wycofania księgowych z mniejszych i średnich przedsiębiorstw do biur i centrów rachunkowości, w których dominuje inny podział pracy. Już w niedalekiej przyszłości skutki tej tendencji będą odczuwalne.

Rezultatem postępu techniki jest zarazem konieczność posiadania umiejętności korzystania z coraz bardziej skomplikowanego sprzętu (programowanie, obsługa komputerów), rosnące uzależnienie użytkowników od jakości i nienaruszalności programów, wypieranie dokumentów papierowych – elektronicznymi. Stawia to nowe wyzwania przed księgowymi i biegłymi rewidentami.

3. Nastąpiło wyraźne przesunięcie punktu ciężkości z prowadzenia ksiąg na sporządzanie rocznego sprawozdania finansowego. Od strony przepisów jest to w pełni uzasadnione. Ustawodawca określa przecież w prawie bilansowym to, do czego jednostki są zobowiązane, nie ingeruje natomiast w to, jak jednostki na co dzień mają korzystać z księgowości. Charakterystyczne jest tu przemianowanie nazwy Międzynarodowych Standardów Rachunkowości na Międzynarodowe Standardy Sprawozdawczości Finansowej. Jak widać rachunkowość, a ściślej księgowość, leży poza sferą zainteresowań globalnego regulatora. O ile jednak przedstawione podejście regulatorów jest w pełni racjonalne, to pomijanie w literaturze tematyki codzienności księgowej wydaje się błędem. To tak, jakby wydawać tylko książki „Smakołyki na Boże Narodzenie i Wielkanoc”, zamiast „365 obiadów na co dzień”. Rachunkowość ma przecież przede wszystkim obsługiwać informacją przedsiębiorstwo, a nie ograniczać się do dostarczania informacji „na wynos”!

Smutną prawdą jest zarazem, że pod hasłem „tajemnica handlowa” zamarła wymiana doświadczeń z praktyki. Czujemy to na własnej skórze. Czas pomyśleć jak to zmienić, bo wszyscy na tym tracimy. Aż strach pomyśleć jaki byłby postęp medycyny, gdyby lekarze nie dzielili się swoimi doświadczeniami!

Inna obserwowana tendencja, to podporządkowanie rachunkowości prawu podatkowemu. Jest to zrozumiałe, bo przepisy podatkowe są skomplikowane, niejednoznaczne i niestabilne, a egzekwuje je pokaźna liczba kontrolerów, którym obca jest zasada istotności. Utrudnia to jednak prowadzenie księgowości, zwłaszcza że twórcy przepisów podatkowych często nie znają lub lekceważą zasady rachunkowości, stosując w dodatku inne pojęcia dla potrzeb podatku dochodowego i VAT.

4. W dominującej obecnie tematyce sporządzania sprawozdawczości finansowej zaznaczają się dwa zjawiska:

- kluczową rolę zajmuje bilans, jako zestawienie aktywów i pasywów, z którymi jednostka wchodzi w następny okres,

- wartości (ceny) historyczne, a więc przeszłe, są zastępowane cenami rynkowymi, rzeczywistymi, a w razie ich braku – domniemanymi (wartość godziwa).

Rodzi to wiele niebezpieczeństw. Zarazem skutkiem tego jest malejąca wartość poznawcza, a w ślad za tym przydatność rachunku zysków i strat, gdyż:

- obejmuje on nie tylko przychody i koszty „prawdziwe”, ale przyjmuje także wszelkie różnice z tytułu aktualizacji wyceny aktywów i pasywów,

- nie jest kompletny, wobec odnoszenia błędów z lat poprzednich (tzw. podstawowych) oraz skutków zmian zasad rachunkowości na kapitał własny i to nie zawsze za wiedzą właścicieli,

- coraz bardziej zaciera się podział przychodów i kosztów na powtarzalne i niepowtarzalne.

Jednocześnie rośnie rola rachunku przepływów pieniężnych, gdyż daje on odpowiedź na najbardziej interesujące przedsiębiorcę pytanie: jakie i skąd pieniądze wpłynęły, ile i na co je wydatkowano, co zostało w jednostce, jaka jest jej płynność finansowa. Cały kłopot w tym, że podporządkowany zasadzie memoriału system księgowości – jak na razie – nie jest dostosowany do sporządzania rachunku przepływów, któremu można by w pełni ufać.

5. Dostosowanie rachunkowości do wymogów globalizacji, a więc potrzeb międzynarodowych, firm notowanych na giełdzie, powoduje, że małe i średnie jednostki nie nadążają za coraz bardziej skomplikowanymi rozwiązaniami. Nierzadko rozwiązanie te nie tylko kosztowne, ale i mało im przydatne; co gorsza – utrudniają życie, bo odrywają dane księgowe od realnego ruchu pieniądza i wymogów podatkowych.

Zauważa to zarówno Unia Europejska, jak i twórcy Międzynarodowych Standardów Rachunkowości, opracowując MSSF dla małych i średnich przedsiębiorstw, choć dotychczasowe próby nie rokują powodzenia.

Wynikiem rozziewu między rachunkowością dostosowaną do potrzeb globalnych koncernów i uczestników giełd a rachunkowością zaspokajającą potrzeby średnich i małych przedsiębiorstw jest coraz bardziej popularny pogląd o celowości opracowania zróżnicowanych systemów rachunkowości, odrębnych dla przedsiębiorstw o różnej wielkości i interesach.

Powstaje tylko pytanie, jak działałoby w praktyce rozwiązanie przewidujące, że przepisy drogowe są różne dla samochodów osobowych i ciężarowych? Jakie skutki miałoby to dla pieszych?

6. Wynikiem coraz bardziej komplikującej się, podatnej na błędy rachunkowości jest potrzeba solidnej weryfikacji dostarczanych przez nią danych. Od tego zależy bezpieczeństwo obrotu gospodarczego. Potrzeba taka jest tym większa, że w interesie firm lub ich kierownictwa, które „chce się wykazać” wobec właścicieli, może leżeć chęć zniekształcania danych. Zwiększa to znaczenie fachowej i obiektywnej kontroli.

Wymogu fachowości kontrolujących nie trzeba szerzej omawiać – jest to wypadkowa wykształcenia, doświadczenia i stałego doskonalenia warsztatu. Gorzej z obiektywizmem. Nie da się go wymierzyć; można tylko sądzić, że jego warunkiem jest niezależność. Jeżeli jednak zleceniodawcą badającego jest kontrolowana jednostka, to oczywista jest zależność od niej. Tymczasem rozwiązanie przyjęte w 43/2006/WE dyrektywie UE, zakładające obowiązek rotacji biegłych, bez jednoczesnego obowiązku rotacji zatrudniającej ich firmy audytorskiej, zawierającej umowę o badanie, dyscyplinującej swojego pracownika biegłego badającego oraz inkasującej honorarium – to klasyczny przykład uniku.

Również otwarta jest kwestia zapewnienia poprawności danych rachunkowości mniejszych jednostek, których nie stać na poddanie się badaniu przez firmę audytorską. I w tym przypadku uwiarygodnienia wymaga jakość danych, ale przez kwalifikowane osoby, działające z ramienia firmy, nie zaś z zewnątrz.

Można by wydłużać wykaz problemów, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć w przyszłości, ale to chyba zbędne. Już widać, że będzie o czym dyskutować, wyrażać opinie i oceny, wytaczać argumenty i zgłaszać postulaty. Ze swej strony stawiamy do tego celu nasze łamy do dyspozycji. Zarazem będziemy służyć radą przy wdrażaniu wykrystalizowanych rozwiązań – uwzględniających nasze realia, potrzeby i możliwości.

Z rozwojem rachunkowości jako nauki praktycznej a zarazem doskonalenia systemu kontroli i informacji działającego w jednostkach wiąże się wiele wyborów.

Prawo do udziału w dokonywaniu tych wyborów macie Wy drogie Czytelniczki i Czytelnicy. Nie rezygnujcie z niego. Korzystajcie:

- z biernego prawa wyborczego – czytajcie „Rachunkowość” i abonujcie ją; nasza siła przebicia zależy od liczby prenumeratorów, od liczebności kręgu naszych odbiorców oraz

- z czynnego prawa wyborczego – zabierajcie głos: zgłaszajcie wątpliwości, sugerujcie tematykę pisma, dzielcie się poglądami, doświadczeniami i przemyśleniami.

Liczymy na to, bo chcielibyśmy służyć Wam przez kolejne lata, a Wasz głos jest niezbędny do tego, aby nastąpiło to w sposób najbardziej pożądany i korzystny.

                                               Ślę pozdrowienia, dołączając do nich życzenia

                                                   sukcesów i pomyślności w Nowym Roku

                                                                       dr Zdzisław Fedak

                                                                       Redaktor Naczelny

 


W innnych zeszytach W tym zeszycie
Wydanie elektroniczne
Wskażniki sektorowe

Zamieszczony zestaw finansowych wskaźników sektorowych za lata 2010-2002 pozwala zainteresowanym szerzej i bardziej wnikliwie spojrzeć na wyniki uzyskane przez dane przedsiębiorstwo. Dzięki porównaniom w czasie i przestrzeni uzyskuje się większy obiektywizm oceny, gdyż uzyskany wynik pozwala sprawdzić:

  • w jakim kierunku podąża przedsiębiorstwo i jak szybko,
  • czy następuje to zgodnie z planem,
  • jaką pozycję zapewniło sobie wśród podobnych przedsiębiorstw.

Został on stworzony głównie na potrzeby biegłych rewidentów, ale może być także wykorzystywany przez inne osoby zajmujące się analizą i oceną przedsiębiorstw (kierownictwo, inwestorów, analityków bankowych i finansowych). Wiecej

Gadu Gadu
Na pytania dotyczące sposobu i realizacji zamówień na nasze publikacje odpowiedzą:

© Rachunkowość Sp. z o. o. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zamknięcie Roku 2010 Zamknięcie Roku 2011